• BMW czyli jak osiągnęłam motoryzacyjną nirvanę.

    „Będziesz Mi Wierna” – to musiał powiedzieć mój samochód na początku naszej znajomości, która trwa już piąty rok. To też dla mnie rozwinięcie skrótu BMW. Postanowiłyśmy z Anią, że napiszemy trochę o samochodach którymi przyszło nam jeździć nieco dłużej niż tydzień,

  • Mała czarna.

    Czytając i słuchając wielu „ochów’ i „achów” na temat Citroena DS3 z niecierpliwością wyczekiwałam dnia kiedy zasiądę za jego sterami. No i jest! 150-konna wersja Sport Chic z 6-biegowym „manualem” odziana w  kuszący fiolet lakieru. Pierwszy rzut oka i mam nieodparte wrażenie

  • Dacia Duster – nie popukasz.

    Pierwsza jazda Dacią Duster – myślę, dajcie mi papierową torbę na głowę, jeśli ktoś znajomy zobaczy mnie w tym samochodzie to będę do końca życia obiektem drwin! Jadę, niech stracę, trudno się mówi. Na pewno nie jest to samochód dla każdego. Jego kierowca powinien być fanem SUV-a lub chociaż czegoś na jego kształt.  Dobra koniec żartów!

  • MINI – uśmiech w kształcie samochodu.

    Kiedy będąc w podstawówce nie chciałam chodzić na lekcje religii, Mama powtarzała mi: „dziecko, człowiek musi w coś wierzyć!”. I wiecie co? Ja wierzę … w miłość od pierwszego wejrzenia. Chociaż w nomenklaturze tego bloga powinnam powiedzieć  „od pierwszej jazdy”. Kilka lat temu naprawa mojego ówczesnego samochodu mocno się przedłużała.