Patrząc na te samochody serce się uśmiecha. Podczas jazdy cieszy się już cała dusza. W świecie motoryzacji są jak klocki LEGO – świat bez nich? Byłby smutny. Nam przypadła do testu najmocniejsza wersja w ofercie. Czy można dla niej stracić głowę?

4.

„Nie lubię MINI” oznacza tyle, co  „nie lubię czekolady”. Trzeba być naprawdę złym człowiekiem. Te samochodziki odrodziły się niczym Feniks z popiołów, od kiedy marka trafiła pod skrzydła BMW. Bawarczycy przekuli ukochane autko Brytyjczyków na żyłę złota. Mini przestały być już takie mini, wyrosły, wypiękniały. Zyskały całą paletę odcieni i akcesoriów, dzięki którym każdy może wyrazić swoje własne „ja” siedząc za kierownicą wybranego egzemplarza.

Wnętrze -retro czy futuro?

Wbrew pozorom miejsca wcale nie jest tu tak mało. Wprawdzie Marcin Gortat mógłby trochę marudzić, ale inni, potencjalni użytkownicy, mieszczący się wzrostem w normach Unii Europejskiej nie będą mieć powodów do narzekań. Wnętrze to stare, ukochane Mini. Czuję jak przyjemna fala ciepła rozlewa mi się po sercu. Jak można go nie kochać?!

P1110825

W myśl zasady, że „lepsze jest wrogiem dobrego”, projektanci nie zdecydowali się na zbytnią metamorfozę wnętrza. Fotele są niezwykle wygodne i komfortowe, a kierownica, podobnie jak w każdym  samochodzie tej marki, wręcz sama garnie się do rąk zachęcając, żeby jej nie puszczać. Całość tradycyjnie jest utrzymana w klimacie retro, oczywiście z udaną domieszką współczesności. Możliwość ustawienia podświetlenia wnętrza na jeden z wybranych odcieni to już jeden z tych dodatków, dzięki którym wybaczę tej marce dosłownie wszystko – nawet jeżeli kierownica byłaby w kształcie trójkąta.

P1110828

Wnętrze zostało wykonane z wysokiej jakości materiałów ze szczyptą finezji i całą garścią polotu. Ale to „gokartowy styl jazdy” jest podobno znakiem firmowym marki. Czy najmocniejsza wersja w historii   podtrzyma tę tradycję? Kobieca ciekawość nakazuje mi to sprawdzić.

Mini rozrabiaka?

Zabierając się do pisania tego tekstu obiecałam sobie obiektywizm i bezstronność. I słowa dotrzymam; samochód jest wręcz genialny! Małe i krótkie nadwozie czyni go lekkim i zwinnym łobuzem, wręcz stworzonym do zabawy. Ukryty pod maską turbodoładowany silnik benzynowy o pojemności 2.0 l. i mocy 231 KM sprawia, że Mini wręcz roznosi energia. Doskonałym uzupełnieniem jest automatyczna skrzynia biegów, szybka jak wiatr. Biegi wskakują zanim zdążę mrugnąć powieką. Podczas jazdy szybko daje się wyczuć, że trzyma się drogi, jak przylepiony. Dodatkowo nadwozie zachowuje się, jak odlane z jednego elementu; zwarte i sztywne sprawia, że czujemy się jak w wystrzelonym pocisku, a nie w samochodzie.

P1110849

Zawieszenie jest dość twardo zestrojone, co w połączeniu z małym rozstawem osi może sprawiać wrażenie, że Mini Cooper S na koleinach i nierównościach może zachować się dosyć niespokojnie. Jednak wszelkiego rodzaju niedogodności z pewnością skutecznie przyćmi perfekcyjny silnik. Już od najniższych obrotów daje nam odczuć przyjemny dopływ mocy (oraz 320 Nm momentu obrotowego) która towarzyszy nam aż po czerwone pole na obrotomierzu. Nic tylko wciskać gaz, cieszyć się chwilą, zwłaszcza na wąskich i krętych drogach, gdzie Mini czuje się jak ryba w wodzie. Maksymalna prędkość została „ograniczona” do 245 km/h.

P1110835

Nie ma róży bez kolców

Jeżeli złota rybka zechce kiedyś spełnić może trzy życzenia, z pewnością będą to trzy samochody Mini. Czy znajdzie się wśród nich wersja Mini John Cooper Works? A czy można nie chcieć zjeść kolacji w towarzystwie Brad’a Pitt’a? Ten samochód to przeniesienie dziecięcych marzeń do rzeczywistości – sportowe zawieszenie, świetna skrzynia biegów, nadwozie zawieszone tuż nad ziemią, niska masa własna i doskonały silnik, który oferuje maksimum mocy w niemalże pełnym zakresie obrotów. Ale świat nie jest idealny i samochody Mini również. Ceny tej zaczynają się od 127 000 złotych. Za wszelkie dodatki trzeba słono zapłacić. Ale czy ten samochód nie jest wart każdych pieniędzy?

9.

6.

10.

P1110841

P1110811

15.

Materiał powstał przy współpracy z salonem BMW Bawaria Motors Janki. Serdecznie dziękujemy za wsparcie.

Tekst i zdjęcia: Anna Nazarowicz