Na początku było bardzo skromnie, bo papież podróżował na lektyce dźwiganej przez 12 mężczyzn. Liczba ta bynajmniej nie była przypadkowa – miała symbolizować 12 apostołów.  W pewnym momencie  nie wiadomo czy górę wzięło człowieczeństwo, czy zamiłowanie do samochodów. Ważne, że w garażu Watykanu pojawiły się prawdziwe perły.

Nie jest tajemnicą, że kościół i motoryzacja stanowią udany, wieloletni związek. Mimo, że głowa Watykanu zmieniała się wielokrotnie, to każdy kolejny papież dokładał wszelkich starań, aby do rozłamu tej „miłości” nigdy nie doszło. Producenci ze swojej strony podtrzymywali temperaturę uczuć kolejnymi „upominkami” i tak sielanka nieprzerwanie trwa do dziś. Gdzie leży początek tej historii?

Pierwszym papamobile, które zapisało się na kartach historii była (mało dziś znana) limuzyna Italia 20/3. Czasy były zamierzchłe bo mowa tu o 1909 roku. Wprawdzie lektyka, jako środek transportu, odeszła w zapomnienie, ale element wspólny jednak pozostał. Zarówno ten samochód, jak i każdy kolejny, posiadał otwarte nadwozie. Cel? Kontakt z wiernymi oraz  możliwość ich pozdrawiania. Jednym słowem public relations na najwyższym poziomie.  Później pojawiały się kolejne modele posiadające głównie włoski rodowód.  W 1930 roku pałeczkę przejął Mercedes. Wtedy to rozpoczęła się długa i ciekawa przyjaźń kościoła z branżą motoryzacyjną.

Taniec z gwiazdami

Pierwszym pojazdem dostarczonym ze stajni niemieckiego producenta był Mercedes-Benz Nurburg 460 – model, o którym również mało kto już pamięta. Osiągi techniczne nie były specjalnym powodem do dumy, chociaż prędkość maksymalna 100 km/h stanowiła wtedy wartość zawrotną. Warto się jednak skupić na wykończeniu samochodu. W jego tylnej części był zamontowany tron pokryty jedwabno-brokatową tapicerką. Sufit zdobił haft przedstawiający gołębicę będącą symbolem Ducha Świętego. Aby całość była godna Ojca Świętego wnętrze wykończono najlepszymi gatunkami drewna i metalu. Przeszedł na emeryturę po przejechaniu 40 000 km i zajął godne miejsce w  Muzeum Watykańskim. Z zamiłowaniem do rzeczy skromnych miał niewiele wspólnego. Od tamtej pory Mercedes wielokrotnie dostarczał swoje samochody za bramy Watykanu. I tak jest do dziś. Te, które jednak jako pierwsze przychodzą na myśl to G-klasa (pierwsze papamobile ze szklaną nadbudową) oraz ML.

papamobile-getty-1

Nasz rodak, Jan Paweł II, relacji z niemieckim sąsiadem nie pielęgnował zbyt konsekwentnie. Podczas polskiej pielgrzymki w 1979 roku poruszał się pojazdem zbudowanym na bazie ciężarówki Star. Twór ten powstał specjalnie na jego życzenie w fabryce samochodów ciężarowych w Starachowicach. Powód? Papieżowi bardzo zależało, aby poruszać się po kraju samochodem rodzimej produkcji. Do zaprojektowania zabudowy został zaangażowany nawet polski artysta plastyk – Zbigniew Gonciarz. Pomiędzy poszczególnymi pielgrzymkami, przez prawie cały czas trwania pontyfikatu Jan Paweł II był wiernym użytkownikiem Fiata Campagnola. Zwrot nastąpił razem z zamachem w 1981 roku w którym papież został postrzelony. Po tym wydarzeniu wzmocniono konstrukcję samochodu oraz zamontowano w nim kuloodporne szyby. A Jan Paweł II przesiadł się do opancerzonego Mercedesa. Lubił jednak samochody. W końcu słabość do nich ma większość z nas. Dlaczego papież miałby stanowić wyjątek? W 1988 roku podczas wizyty w Modenie odbył przejażdżkę kabrioletem Ferrari prowadzonym przez syna założyciela marki – Enzo Ferrari. Posiadał również na własność BMW serii 5 oraz pierwsze BMW serii 7. Obydwa egzemplarze są dziś własnością muzeum w Watykanie.

papamobile14

Miłuj papieża swego, jak siebie samego

Benedykt XVI był bardziej zagorzałym miłośnikiem motoryzacji.  Dlatego koncern Volkswagen postawił na fajerwerki. Papież otrzymał opancerzoną limuzynę Volkswagen Phaeton z silnikiem o mocy zawrotnych 450 koni mechanicznych. Chwilę później papieski garaż wzbogacił się o potężnego Mercedesa klasy G z wysuwaną , kuloodporną szybą a następnie o dwa egzemplarze Mercedesa ML w kolorze białym. Te ostatnie miały powiększoną kopułę, kuloodporne szyby oraz podświetlany sufit (zasilany bateriami słonecznymi umieszczonymi na dachu samochodu). Benedykt XVI również nie był w stanie oprzeć się urokom podróżowania samochodami BMW. Model X5 oraz seria 7 szczególnie przypadły mu do gustu. Obecny papież, Franciszek porusza się papamobile które należały do jego poprzedników. Obyło się bez pompy i uroczystego przekazania limuzyny o wartości egzotycznej wyspy, co może zachwiać fundamentami wieloletniej współpracy z branżą motoryzacyjną. Po Watykanie porusza się pieszo a w dalszych podróżach służą mu samochody żandarmerii watykańskiej. Nie zmienia to jednak faktu, że przez Watykan przejechała całkiem pokaźna liczba pięknych i drogich samochodów. Część papamobile skończyła swój żywot w muzeum, niektóre trafiły na aukcje z których dochód został przekazany na cele charytatywne. Na życzenie Pawła VI powstało watykańskie Muzeum Powozów. Aby jednak do niego wejść,  trzeba mieć specjalne pozwolenie.

 

Oryginał PIMOT 1 Ikonka