Kiedy nasz trener Michał mówił, że jest „na masie” to oznaczało, że spożywa 37 posiłków dziennie a każdy z nich jest dostarczany w pojemniku wielkości wanny. Takie poświęcenie miało być jednak początkiem czegoś spektakularnego. Wiedziałyśmy, że kurtyna w postaci nadmiaru ciała w końcu z Michała opadnie i oczom wszystkich ukaże się spektakularny sukces.

Od kiedy sięgam pamięcią on zawsze był na masie. Mięśnie zawsze były zbyt małe, chociaż Michał momentami osiągał gabaryty Hulka Hogana. Dlatego pochłaniał kolejnego konia z kopytami a ja zastanawiałam się gdzie leży granica. Poddałam się widząc, jak dźwignął 600 kg. Po kilku miesiącach pojawiłam się na siłowni. Sprzęt ten sam, liczba ludzi również bez zmian. Ale Michał już zdecydowanie inny. Bo, dla niewtajemniczonych, po masie przychodzi czas na redukcję. W skrócie: dużo ruchu i rygor w żywieniu większy, niż na wojskowym poligonie. A to oznacza, że kurczak gotowany na parze i miska ryżu ganiają Cię w snach z piłą łańcuchową. Zwieńczeniem tej drogi krzyżowej jest jednak perfekcyjna sylwetka oraz ciche westchnienia wszystkich samic dookoła. Czyli warto. Nasz trener był tego najlepszym przykładem. Przywołałam postać Michała ponieważ w nasze ręce jakiś czas temu wpadł Mercedes-Benz GLC. Młody (zadebiutował w 2015 roku), całkiem ładny (jak to wszystkie Mercedesy ostatnimi czasy) i świetnie zbudowany. Czyli to, co kobiety lubią najbardziej.

Mercedes-Benz GLC SUV kobiety za kierownicą

Patrząc na niego z zewnątrz śmiem twierdzić, że panowie z Mercedesa bardzo się postarali, aby na jego widok dało się słyszeć ciche westchnienie na ulicach miasta. Nowy Mercedes GLC cieszy oko. W środku nieco mniej fajerwerków. Deska rozdzielcza praktycznie do złudzenia przypomina tą z modelu Mercedes GLA który jakiś czas temu również miałyśmy okazję testować (cały materiał można zobaczyć tutaj). Czyli ładnie, z głową, po niemiecku. Nie zaskoczył nas komputer pokładowy.  Jego obsługa nadal wymaga sporych pokładów cierpliwości oraz nerwów ze stali. Ja za każdym razem, kiedy wsiadam do kolejnego, nowego modelu marki Mercedes, składam broń już po 20 minutach. Mur, którego nie jestem w stanie pokonać.

Polecenia  można wysyłać  komputerowi na dwa sposoby: za pomocą touch pada lub bardziej precyzyjnego pokrętła. Zatem dla każdego coś dobrego bo komu nie odpowiada masowanie palcem kawałka tworzywa, ten ma możliwość pokręcenia. Jeżeli jednak weźmiemy głęboki wdech i staniemy ponad tym nieprzyjaznym akcentem nowego GLC, to  musimy przyznać, że  samochód dostarcza całkiem sporo przyjemności kiedy już ruszymy go z miejsca. Podczas jazdy odniosłyśmy wrażenie, jakby czytał w naszych myślach. Układ kierowniczy jest bardzo precyzyjny i bez sprzeciwu słucha naszych poleceń. Na plus jest cisza w kabinie pasażerskiej. Oczywiście nie bez znaczenia pozostaje fakt, że pod maską pracował benzynowy, turbodoładowany silnik, a nie diesel.

Mercedes-Benz GLC SUV kobiety za kierownicą

Dla tych, którzy w motoryzacji cenią cyferki to doprecyzujemy, że silnik miał pojemność 2 litrów i moc 210 KM. Takie osiągi w rodzinnym samochodzie z pewnością zadowolą każdego. W każdym bądź razie my nie znalazłyśmy powodów do narzekań. Za to tych do pochwał nie zabrakło. Kolejną z nich zgarnęło sztywne zawieszenie. To dzięki niemu ten mięśniak nie wychylał się na zakrętach jakby nadwozie miało zaraz na tym zakręcie pozostać. Dodaję gazu i czuję, że GLC podoba mi się coraz bardziej. Tak, to kolejny bardzo udany model ze stajni Mercedes-Benz. Taki, co można jechać i brać, jazda próbna będzie zbędna. Uprzedzając opinie malkontentów, którzy zaraz podniosą larum w temacie ceny: tak, to drogi samochód. Jego ceny startują od 175 500 zł. Jak nietrudno się domyślić to cena podstawowej wersji. Każde, dodatkowe fajerwerki kosztują. Jak to bywa w luksusie –sporo. Ale trzeba pamiętać, że Mercedes-Benz to samochód, który należy do ścisłej czołówki graczy premium. A luksus pozostaje nim tylko wtedy, kiedy znajduje się w zasięgu nielicznych. I chociaż producent robi całkiem sporo, aby swoje produkty skierować do nabywców różnej płci i w różnym wieku, to dla nas symbol gwiazdki zawsze będzie miał zapach pieniędzy.

Dla kogo to jest samochód?

Dla nas. Zdecydowanie. Mimo, że 4 dni  za kierownicą mogą nie ujawnić całej prawdy na jego temat, to okazała się to wystarczająca ilość czasu, aby go skutecznie sprzedać. Mercedes-Benz GLC jest dokładnie taki sam, jak Michał – nie trzeba z nim rzucać stali przez cały dzień aby zdecydować się na wykupienie pakietu treningów. Wystarczy chwila w jego towarzystwie.

Mercedes-Benz GLC SUV kobiety za kierownicą

Dziękujemy firmie

Alysi

Mercedes-Benz GLC SUV kobiety za kierownicą

Mercedes-Benz GLC SUV kobiety za kierownicą

Mercedes-Benz GLC SUV kobiety za kierownicą

Mercedes-Benz GLC SUV kobiety za kierownicą

Mercedes-Benz GLC SUV kobiety za kierownicą