Nic tak nie dzieli narodu jak piłka nożna i polityka. Ja do tego zestawienia pozwolę sobie jeszcze dopisać motoryzację. Niejednokrotnie byłam świadkiem rozmów na temat samochodów które doprowadzały do rozlewu krwi. Ba, sama w nich uczestniczyłam. SsangYong to samochody, które niewielu miało okazję prowadzić za to wielu się wypowiada. Ja prowadziłam. I się wypowiem.

Koreańska marka ma całkiem długą historię bowiem sięga ona 1954 roku. Początkowo jej specjalnością były samochody terenowe produkowane m.in. na zlecenie Armii U.S.A. Mało znany fakt podobnie jak ten, że  w 1991 roku firma nawiązała współpracę z firmą Daimler-Benz w efekcie czego  niektóre modele posiadają niemieckie podzespoły lub bazują na samochodach Mercedes-Benz. Mimo to marka SsangYong nie zdecydowała się na podbój świata ograniczając swoją produkcję jedynie do rynku azjatyckiego. Owszem, były nieśmiałe próby wprowadzenia tych samochodów do Polski. Ale skończyło się na tym, że dziś przypominają Yeti: ktoś kiedyś widział, coś wie, krążą legendy ale to by było na tyle. Co wielu specom wcale nie przeszkadza zabierać na temat tych samochodów zdania.  I jak to bywa zgodnie ze starą prawdą: nie znam się to się wypowiem. Po siedmiu dniach, jakie spędziłam za kierownicą modelu Rexton W, opierając się na rzeczywistych wrażeniach a nie historiach z mchu i paproci powiem Wam, jak jest naprawdę.

SsangYong, Rexton, SUV, kobiecy test, kobiety za kierownicą, kobiety i samochody

Z zewnątrz jaki jest SsangYong każdy widzi. Jednym przypadnie do gustu, innym nigdy w życiu. Ja osobiście widziałam gorsze przypadki i ten nawet mi się spodobał. Taki duży i masywny jak na rasowego SUV-a przystało. Testowany egzemplarz był dodatkowo wyposażony w 7 miejsc. Sztuka kompromisu polegała na tym, że po rozłożeniu ostatniego, trzeciego rzędu siedzeń trzeba się pogodzić z absolutnym brakiem bagażnika. A skoro już jesteśmy przy siedzeniach to fotele (a przynajmniej te z przodu) okazały się zaskakująco wygodne. Czarna, skórzana tapicerka była udanym dopełnieniem tych przyjemnych wrażeń.

Materiały, jakie zostały użyte do wykończenia kabiny pasażerskiej, mogłyby być nieco lepszej jakości ale Ssang Yong Rexton W potrafi to skutecznie zrekompensować. Bo nawigacja Garmin jest najłatwiejszą w obsłudze, najdokładniejszą i najbardziej czytelną, z jaką miałam do czynienia. Dodatkowo samochód prowadzi się pewnie i naprawdę przyjemnie. Wysokoprężny silnik 2.2 ukryty pod maską nie zagłuszał moich myśli a i apetyt miał zaskakująco skromny (8,8 l/100 km). A 180 KM z napędem 4×4 to już duet, po którym spodziewałam się nieco więcej. Za to spory plus.

Warto również podkreślić fakt, że automatyczna, 7-stopiniowa skrzynia biegów została tu zapożyczona od Mercedes-Benz. Na tym jednak nie koniec dobrych informacji bo kolejna jest taka, że samochód może pociągnąć przyczepę o masie do 3,5 tony. Czyli sporą motorówkę a i  z koniem nie będzie problemu. Wbrew pozorom nie jest to jednak samochód tani. Na chwilę obecną trwa promocja i za dokładnie taki  egzemplarz (Rexton W Executive) trzeba zapłacić 165 900 zł. Kwota jest spora ale samochód został wyposażony we wszelkie udogodnienia takie jak m.in. podgrzewane fotele, podgrzewana kierownica, automatyczne wycieraczki, tuner telewizji cyfrowej, kamerę cofania oraz czujniki które podczas parkowania takim osiłkiem bywają bezcenne. Oczywiście lista jest znacznie dłuższa ale czy to wystarczy aby popularność tej marki zaczęła w Polsce rosnąć? Tego życzę firmie SsangYong w nadchodzącym, 2017 roku.

SsangYong, Rexton, SUV, kobiecy test, kobiety za kierownicą, kobiety i samochody

Tekst: Anna Nazarowicz

SsangYong, Rexton, SUV, kobiecy test, kobiety za kierownicą, kobiety i samochody

SsangYong, Rexton, SUV, kobiecy test, kobiety za kierownicą, kobiety i samochody

SsangYong, Rexton, SUV, kobiecy test, kobiety za kierownicą, kobiety i samochody

SsangYong, Rexton, SUV, kobiecy test, kobiety za kierownicą, kobiety i samochody

SsangYong, Rexton, SUV, kobiecy test, kobiety za kierownicą, kobiety i samochody