Wszystkie ptaki mają skrzydła. Nie wszystkie jednak potrafią latać. Niektóre z nich nigdy nie wzbiją się w powietrze i jakoś muszą sobie z tym radzić. Z samochodami jest podobnie. Wprawdzie wszystkie poruszają się na czterech kołach ale jednym wychodzi to lepiej a innym nieco słabiej. Jakim ptakiem jest Renault Talisman?

Szkolne wycieczki do Łazienek Królewskich pamiętam jak przez mgłę. Chyba nawet nie chcę sobie przypominać ile konkretnie lat minęło od tamtego czasu. Wyszłaby z tego  pewnie cała epoka. To, co najmocniej zapisało się w mojej pamięci, to paw. Wielki i przepełniony dumą po sam dziób. Przechadzał się niczym sołtys po swojej prywatnej wsi. Głównie dlatego, że nie miał za dużego wyboru. Paw bowiem to właśnie jeden z tych ptaków, które o lataniu nie mają bladego pojęcia.  

Przytaczam tutaj przykład pawia nie dlatego, że Renault Talisman nie potrafi latać (choć nie zamierzam Was czarować, że to sokół gromowładny). Bardziej jest to spowodowane wyglądem zewnętrznym tego samochodu. Renault Talisman jest bowiem potężny (długość nadwozia to 4848 mm), i nie są to jedynie złudzenia optyczne. Byłam w trakcie domykania drzwi kiedy ktoś z obsługi Renault zaoferował mi pomoc w wyjechaniu z ciasnego parkingu. Podziękowałam przyjmując wyzwanie rzucone przez Renault Talisman. Nie było to trudne bowiem samochód jest nafaszerowany czujnikami niczym szarlotka jabłkami. Producent nie zapomniał również o kamerze cofania chociaż to, co wyróżnia go na tle konkurencji to system 4Control. Jego działanie polega na tym, że podczas małych prędkości w ruchu miejskim skręcają wszystkie cztery koła. Pic na wodę? Nic z tych rzeczy. Szybko się przekonałam, że samochód, jak na takie gabaryty, ma wręcz symboliczny promień skrętu. Kiedy jednak życie postawi nas na parkingu pod ścianą i nasze umiejętności za kierownicą okażą się zbyt skromne, możemy pozwolić, aby samochód wziął sprawy w swoje ręce. System bowiem samodzielnie nie tylko znajdzie miejsce ale również zaparkuje na nim samochód. Pięknych dożyliśmy czasów.

Renault Talisman test, kobiecy test samochodu, kobiety za kierownicą, kobiety i samochody, dwie blondynki, kobiecy blog motoryzacyjny, Anna Nazarowicz

Wewnątrz samochodu nie mniej wzniośle niż na zewnątrz. A to za sprawą najwyższej wersji testowanego egzemplarza – Initiale Paris. Mamy tu zatem wszystko co najlepsze i jeszcze więcej bo ilość wszelkich dopieszczaczy w tym samochodzie jest naprawdę duża. Nam najmocniej przypadły do gustu (co chyba nie było trudne do przewidzenia dla Renault Polska) masujące fotele. Zarówno kierowca jak i pasażer mogą tu wybierać spośród trzech rodzajów masażu. Ba, mogą regulować nawet jego silę oraz natężenie. I niech ktoś teraz powie, że może być coś lepszego po całym dniu spędzonym w pracy. Kolejną ciekawostką jest Multi-Sense. To możliwość nastrojenia samochodu do jazdy w trybie Eco, Comfort oraz Sport. Nie jest to jedynie pusta obietnica złożona przez Renault. Różnice są mocno wyczuwalne m.in. w sposobie pracy układu kierowniczego, zawieszenia oraz samego silnika. Zabawa jest przednia. A skoro już o silniku mowa to jest on kolejną niespodzianką. Do głowy by mi nie przyszło, że pod maską Renault Talisman może się znajdować wysokoprężny silnik o pojemności mniejszej, niż dwa litry. I gdyby nie szybki rzut oka na dowód rejestracyjny (ach ta kobieca ciekawość) nadal bym żyła w tej błogiej nieświadomości, że tak naprawdę sercem samochodu jest owszem, wysokoprężny silnik, ale o pojemości 1.6 oraz mocy 160 KM. Oklaski Panowie. To, do czego jedynie można mieć zastrzeżenia to automatyczna skrzynia biegów EDC. Oczekiwania wobec niej rosną ponieważ jest dwusprzęgłowa. Mogłaby zatem pracować nieco szybciej aby przyjemności z prowadzenia stało się zadość.  Reasumując: tak, Renault Talisman to wielki i dostojny ptak, który z całą pewnością nie odrywa się od ziemi. Ale też wystarczy spędzić kilka dni za jego kierownicą aby dojść do wniosku, że wcale nie musi tego robić, aby cieszyć. Nie tylko oko swojego właściciela.

Tekst i zdjęcia: Anna Nazarowicz

Renault Talisman test, kobiecy test samochodu, kobiety za kierownicą, kobiety i samochody, dwie blondynki, kobiecy blog motoryzacyjny, Anna NazarowiczRenault Talisman test, kobiecy test samochodu, kobiety za kierownicą, kobiety i samochody, dwie blondynki, kobiecy blog motoryzacyjny, Anna Nazarowicz

Renault Talisman test, kobiecy test samochodu, kobiety za kierownicą, kobiety i samochody, dwie blondynki, kobiecy blog motoryzacyjny, Anna Nazarowicz