Podobno urody się nie wybiera. Niektórzy potrafią sobie jednak z tym poradzić i kąpiele w mleku nie mają z tym nic wspólnego. Dlatego chirurgia plastyczna to prawdziwa kopalnia dukatów. Bo cofnąć dla siebie czas chcemy wszyscy, lecz tylko Opel potrafi to w takim stylu. Nowa Insignia to jednak coś więcej, niż udana operacja plastyczna.


Weźmy na przykład taką Demi Moore. Jak wiadomo to światowej sławy aktorka. Swoją drogę w kierunku gwiazd rozpoczęła w 1990 roku kiedy otrzymała główną rolę w filmie Uwierz w ducha. Patrząc na nią głowy z wrażenia nie urywało. Ale sześć lat później w filmie Striptiz już owszem. Niektórym zresztą to nie tylko głowę. Nie zdziwił zatem fakt, że Demi została wpisana przez magazyn People na listę najpiękniejszych kobiet świata. Lata biegły a ona nie traciła nic ze swojego blasku którym uwiodła o 16 lat młodsze od siebie hollywoodzkie ciacho. Podobno szczęściu czasami trzeba pomóc, co by tłumaczyło istnienie chirurgii plastycznej.
Z samochodami bywa bardzo podobnie. Opel Insignia dał o sobie znać w 2008 roku. To był nie tylko przełom w gamie marki Opel ale przede wszystkim bardzo ładny samochód. Spodobał się do tego stopnia, że otrzymał tytuł Car of the Year w 2009 roku. Potem Insignia przechodziła drobne korekty swojej urody pod czujnym okiem zdolnych projektantów. Aż przyszedł ten moment, aby uwieść jakieś gorące ciacho. I stało się. Zupełnie odmieniona wkroczyła właśnie na rynek a u jej boku, jako ambasador, nie kto inny jak Marcin Dorociński. Czy wyładniała? Ona wręcz narodziła się na nowo. Bo ktoś dotychczasowy projekt wyrzucił do śmietnika i stworzył kolejny. Od podstaw.

Opel Insignia test, nowa Insignia, kobiecy blog motoryzacyjny, kobiety i samochody, kobiety za kierownicą, baba za kółkiem, kobiecy test samochodu
To solidny kawał sekapilu. Samochód ma bowiem prawie pięć metrów długości zatem parkowanie w centrum miasta czasami przypomina bieg z przeszkodami. Co wcale nie oznacza, że Insignia przygląda się naszym zmaganiom z uśmiechem na ustach. Z odsieczą przychodzą jej oczy które Insignia ma wręcz dookoła głowy. To czujniki oraz kamery, zarówno z przodu jak i z tyłu. Wisienką na torcie jest widok samochodu z góry. Jego podgląd jest widoczny na wyświetlaczu komputera pokładowego. Dzięki takim asystentom parkowanie przypomina kiwnięcie palcem. Ale wewnątrz przeobrażenia ciąg dalszy. Tak, to może i był Opel ale bardzo dawno temu. Bo teraz to wręcz idealna i niczym nie zmącona forma. Tutaj po prostu chcesz spędzać swój czas, zwłaszcza że fotele są bardzo wygodne. Podgrzewane, wentylowane, z oznaczeniem AGR (niem. Aktion Gesunder Rücken – Akcja na rzecz Zdrowego Kręgosłupa) i przedłużanym siedziskiem są nie tylko pustą obietnicą. Mamy tu bowiem również decydujący głos w przypadku ustawień odcinka lędźwiowego oraz stopnia, w jakim boczki fotela obejmą nasze ciało. A w takich warunkach myślisz o czymś więcej, niż tylko wycieczkach spod domu do biura. Zresztą nic nie stoi na przeszkodzie. A już na pewno brak bagażnika. Ten oferuje nam bowiem 480 litrów. Zasypanie go pakunkami do pełna może nie być łatwym zadaniem.
Pod maską testowanej piękności biło wysokoprężne serce o pojemności 2.0 oraz mocy 170 KM. Diesel lubi sobie pomamrotać ale Opel Insignia zadbał, aby to nie było moim zmartwieniem bowiem w kabinie pasażerskiej naprawdę panuje cisza. Tak idealna, że można wręcz usłyszeć własne myśli. Kto jednak woli posłuchać muzyki to doskonałe audio staje na wysokości zadania. Na oklaski zasługuje tu również zawieszenie. Bierze na siebie wszelkie nierówności do tego stopnia, że przez muldy przejeżdża niewzruszona niczym duch. Co cieszy tym bardziej, że tego typu przeszkód w mieście nie brakuje. A skoro już o mieście mowa to w cyklu miejskim Insignia apetyt ma dość skromny. Na każde pokonane 100 km potrzebowała 7,5 litrów. Ale też damie obżarstwo po prostu nie przystoi. Tak, to jeden z tych samochodów, których nie masz dość. Spędzisz w nim całą dobę po czym odkryjesz, że masz ochotę na kolejną. Demi Moore dotychczas zagrała w 48 filmach. I uwierzcie, że świat wciąż czeka na jej kolejny ruch.

Opel Insignia test, nowa Insignia, kobiecy blog motoryzacyjny, kobiety i samochody, kobiety za kierownicą, baba za kółkiem, kobiecy test samochoduOpel Insignia test, nowa Insignia, kobiecy blog motoryzacyjny, kobiety i samochody, kobiety za kierownicą, baba za kółkiem, kobiecy test samochoduOpel Insignia test, nowa Insignia, kobiecy blog motoryzacyjny, kobiety i samochody, kobiety za kierownicą, baba za kółkiem, kobiecy test samochoduOpel Insignia test, nowa Insignia, kobiecy blog motoryzacyjny, kobiety i samochody, kobiety za kierownicą, baba za kółkiem, kobiecy test samochoduOpel Insignia test, nowa Insignia, kobiecy blog motoryzacyjny, kobiety i samochody, kobiety za kierownicą, baba za kółkiem, kobiecy test samochoduTekst i zdjęcia: Anna Nazarowicz

Materiał powstał przy współpracy z Dixi-CarOpel Insignia test, nowa Insignia, kobiecy blog motoryzacyjny, kobiety i samochody, kobiety za kierownicą, baba za kółkiem, kobiecy test samochoduOpel Insignia test, nowa Insignia, kobiecy blog motoryzacyjny, kobiety i samochody, kobiety za kierownicą, baba za kółkiem, kobiecy test samochodu