Czasy, w których samochód był jedynie środkiem transportu, minęły bezpowrotnie niczym moda na białe kozaki. Dziś dla wielu osób to równie istotna wizytówka, co zęby, włosy czy też krawat z jedwabiu. Producenci samochodów zatem dwoją się i troją aby każdy widział wybór dla siebie. Nowa Ibiza to model, któremu producent nie szczędził czułości. Jaki jest tego finał?

Nie odkryję Ameryki w konserwach pisząc, że ładni ludzie mają łatwiej. W życiu, w pracy, o miłości nie wspominając. Zresztą psychologia niejednokrotnie rozpisywała się na temat tej brutalnej prawdy. „Życie to nie bajka” – mawiał mój tata i chyba trudno się z nim nie zgodzić. Z samochodami bywa podobnie. Najpiękniejsze modele szybko znajdują nabywców, nawet jeżeli cena jest lotem na Księżyc. Te, którym producent poskąpił budżetu i sympatii, muszą znacznie mocniej walczyć o uwagę.

Małe, miejskie samochody zawsze miały pod górkę. Ich wyposażenie bywało na tyle skromne, że już obecność kierownicy była szczytem ekstrawagancji. Cóż, nie czarujmy się, im tańszy samochód, tym niższe koszty produkcji. Na szczęście to czasy równie zamierzchłe, co program „Koło fortuny”, bo dziś te maluchy bywają nie mniej dopieszczone, niż większe i znacznie droższe rodzeństwo. A najlepszym tego przykładem jest Seat Ibiza.

W porównaniu do poprzedniczki nowa Ibiza urosła oraz zyskała bardzo ostre linie nadwozia. Kobiecy? Nie, to już nie ona, pod warunkiem, że postawimy na inny kolor lakieru niż ten widoczny na testowanym egzemplarzu (Mystic Magenta). Kolor-kolorem, ale prawdziwe show robi tu oświetlenie. Na widok reflektorów typu LED poczułam jak zasycha mi w gardle. Za ich sprawą bowiem, droga nocą jest widoczna niczym ludzki kręgosłup na rentgenie. Po takiej przystawce, czym prędzej wskoczyłam do środka gotowa na dalszą degustację.

A wewnątrz jest wszystko, co w niemieckiej motoryzacji najlepsze. Czyli jakość i porządek niczym w Legii Cudzoziemskiej. Tu każdy przycisk jest dobrze przemyślany i zna swoje miejsce w szeregu. Uwagę przykuwa duży, ośmiocalowy wyświetlacz dotykowy. To właśnie w nim zostały zaklęte  wszystkie funkcje komputera pokładowego. Mocny punkt to również starannie wykonana grafika. Całość, niczym liczydło, jest bardzo prosta w obsłudze. Człowiek chciałby się do czegoś przyczepić, tylko powodów brak. Nie chwalmy jednak Ibizy przed uruchomieniem silnika budzonym do życia za pomocą sporego przycisku.  Z benzynowej, turbodoładowanej jednostki o pojemności 1.0 inżynierom udało się uzyskać moc 95 KM. A skoro już o silniku mowa, to nie sposób przemilczeć maksymalnego momentu obrotowego wynoszącego 175 Nm. O ile te wartości na papierze nie robią na nikim wrażenia, to po zajęciu miejsca za kierownicą szybko można zmienić zdanie. A to dlatego, że Seat Ibiza prowadzi się zaskakująco przyjemnie. Można poczuć, jakby każdorazowe naciśnięcie gazu wręcz ten samochód podrywało o 2 cm nad powierzchnię ziemi. Ibiza porusza się tak lekko, jakby pod maską szalało o 30 KM więcej. Z pewnością nie bez znaczenia pozostaje tutaj fakt, że samochód jest dość lekki (1045 kg). A to z kolei przekłada się na przyzwoity poziom zużycia paliwa (7,4 litra w cyklu miejskim). Manualna, 5- biegowa skrzynia zmusza do wachlowania dźwignią, ale jej skoki są tak krótkie i precyzyjne, że może to nawet sprawiać przyjemność. Czy w tym całym łańcuchu zalet jest jakieś słabe ogniwo? Jeżeli się uprzeć, to można je dostrzec w promieniu skrętu. W garażu podziemnym Seat Ibiza radził sobie całkiem dobrze, ale podobne efekty osiąga potężny, 7-osobowy Peugeot 5008, zatem pod tym kątem mogłoby być znacznie lepiej. Pomijając jednak ten drobny mankament to uważam, że jest to ścisła elita w tym segmencie.  Bo „mały” nie oznacza „gorszy”. A przynajmniej mam szczęście, że doczekałam się tych czasów.

seat, seat ibiza, nowy seat, ibiza test, kobiecy samochód, kobiecy test samochodu, Warszawa, warszawa powiśle, rowery miejskie, kobiecy blog, blog dla kobiet, baba za kierownicą, blondynka za kierownicą

Tekst i zdjęcia: Anna Nazarowicz

Anna Nazarowicz, seat, seat ibiza, nowy seat, ibiza test, kobiecy samochód, kobiecy test samochodu, Warszawa, warszawa powiśle, rowery miejskie, kobiecy blog, blog dla kobiet, baba za kierownicą, blondynka za kierownicą

Anna Nazarowicz

Anna Nazarowicz, Seat Ibiza, nowa Ibiza, kobiecy samochód, samochód dla kobiety, blog o samochodach

Anna Nazarowicz, kobiecy blog, blog dla kobiet, blog o samochodach, kobiecy samochód, najlepszy samochód dla kobiety

Anna Nazarowicz, kobiecy blog, blog dla kobiet, blog o samochodach, kobiecy samochód, najlepszy samochód dla kobiety

Anna Nazarowicz, kobiecy blog, blog dla kobiet, blog o samochodach, kobiecy samochód, najlepszy samochód dla kobiety

Anna Nazarowicz, kobiecy blog, blog dla kobiet, blog o samochodach, kobiecy samochód, najlepszy samochód dla kobiety