Wzbudza większe emocje, niż przeszczep sztucznego serca. Owszem, Tesla to nadal samochód. Nie znosi złotych jajek, nie rodzi też dzieci. Ale to, co było kiedyś fikcją w Gwiezdnych Wojnach, dziś staje się rzeczywistością. W Polsce te samochody stanowią równie egzotyczny widok, co Donald Trump w Biedronce. „Jesteś tego warta” – powiedzieli panowie z Car4Woman. I tym sposobem wysłali mnie na kilka dni w zupełnie inny wymiar.  

„To się nie uda” – zamruczałam pod nosem siadając po raz pierwszy za kierownicą elektrycznego samochodu. Wyglądał jak gremlin, budżet na wykończenie wnętrza  ewidentnie nie przekroczył 100 dolarów a  zasięg wynosił 130 kilometrów. Do tego wszystkiego cena zakupu – równie kosmiczna, co cały samochód. Było jednak światełko w tunelu. Przekonał mnie fakt, że posiadając taki wynalazek, stacje benzynowe stają się rozrywką a nie z koniecznością. Uwierzyłam, że tak może wyglądać świat.

Od tamtej pory minęło kilka lat. Parcie na elektryczne samochody jednak nie zmalało. A najlepszym tego dowodem jest Tesla. Amerykanom można zarzucić wiele m.in. źle jedzą, jeszcze gorzej się ubierają, poza ich krajem cywilizacja nie istnieje. Ale to właśnie ze Stanów Zjednoczonych płyną największe, technologiczne hity. Tym razem amerykańskie przedsiębiorstwo z charyzmatycznym przywódcą na czele zbudowało samochód, który elektryzuje świat – Tesla Model S. Nie wszystko się zmieniło, cena zakupu nadal przyprawia o mdłości. Ale osiągi skutecznie to rekompensują. Maksymalna prędkość  wynosi 250 km/h zaś pierwsze 96,5 km samochód osiąga już po 3,2 sekundy. Do tego napęd na wszystkie cztery koła który czuwa, aby pokonywanie zakrętów było czystą poezją. Jednym słowem szatan z zielonego piekła rodem. Radość z jazdy została przewidziana na 440 km (to zasięg na pełnej baterii). Tyle w teorii. Bo w praktyce bywa różnie. Jeżeli zatem w środku zimy chcemy mieć żar tropików, to intensywna praca klimatyzacji ten zasięg skutecznie nam skróci. Co nie zmienia faktu, że samochód jest większy, piękniejszy i nieporównywalnie mocniej potrafi wstrząsnąć światem kierowcy, niż elektryczne wynalazki sprzed kilku lat.

Anna Nazarowicz, Tesla, test Tesli, Tesla test, blog o samochodach, lifestylowy blog, blog dla kobiet, kobiecy blog, kobiety i samochody, idealny samochód dla kobiety

Kabina pasażerska została wykończona zgodnie z tytułem książki Leo Babauty „Przez minimalizm do szczęścia”. Dlatego też na desce rozdzielczej nie znalazłam nic, oprócz ekranu dotykowego wielkości drzwi. To właśnie za jego pomocą można się komunikować z Teslą. Duzy plus za obecność aplikacji Spotify która, dzięki obecności internetu w samochodzie, serwuje niezliczone ilości kawałków muzycznych. W końcu miło czegoś posłuchać podczas jazdy a na silnik nie ma co liczyć. Kabina pasażerska skąpana jest w czerni oraz wręcz oślepiającej bieli. I na tym kończy się show.

Dla wielu automaniaków kilka dni w towarzystwie tego samochodu brzmi, jak wypad na Seszele. Ja nie jestem tu wyjątkiem. Kiedy zatem na stole pojawił się bardzo specyficzny kluczyk, poczułam jak serce mi łupie w rytmie  czaczy. Car4Woman to program dedykowany dla kobiet. Panowie w dogadzaniu płci pięknej mają niebywałą wprawę i tym razem, po raz kolejny, nie czułam się zawiedziona.   Odniosłam wrażenie, że wnętrze mojej głowy wypełnia jedna, wielka tęcza. Po pierwszym dniu szybko jednak  zrozumiałam, że posiadanie takiego samochodu to zarówno cienie jak i blaski. Za sprawą baterii podwozie samochodu ciągnie się tuz nad ziemią. Przez liczne muldy, jakich w Warszawie nie brakuje, trzeba ten samochód niemalże przenosić na rękach. Moc prowokuje do zabawy ale też po kilku mocniejszych depnięciach gazu zasięg kurczy się niczym światowa populacja słoni. A Polska, przynajmniej na chwilę obecną, na obsługę samochodów elektrycznych jest przygotowana w równym stopniu, co Kazachstan na olimpiadę. Po trzech dniach zabawa musiała zatem ustąpić poszukiwaniom źródła prądu. Przygoda była więc krótka ale wręcz nasączona emocjami. Bo jak twierdził zespół Paktofonika w jednym ze swoich kawałków „życie nasze składa się z krótkich momentów, cudownych chwil czy przykrych incydentów, niczego nie przegapię, wszystkie je łapię”.

Tekst i zdjęcia: Anna Nazarowicz
Podziekowania dla
Car4Woman
www.car4woman.com.pl

 

Tesla, test Tesli, Tesla test, blog o samochodach, lifestylowy blog, blog dla kobiet, kobiecy blog, kobiety i samochody, idealny samochód dla kobiety

Anna Nazarowicz, Tesla, test Tesli, Tesla test, blog o samochodach, lifestylowy blog, blog dla kobiet, kobiecy blog, kobiety i samochody, idealny samochód dla kobiety

Anna Nazarowicz, Tesla, test Tesli, Tesla test, blog o samochodach, lifestylowy blog, blog dla kobiet, kobiecy blog, kobiety i samochody, idealny samochód dla kobiety