To było na studiach. Przyjaciółka podrzuciła mi „Płeć mózgu” zapewniając, że oto książka, która zmieni moje życie. Zabrzmiało dobrze więc przeczytałam. I dziś już wiem, że relacje damsko-męskie mogą być o wiele prostsze, jeżeli wiesz w jaki sposób działa u płci przeciwnej mózg. Ale nie tylko. Przy projektowaniu samochodów również warto o tym wiedzieć. Dobry  przykład? Ford Edge.

Ten przypadek pamiętam do dziś. On miał wypasionego quada, ona uważała, że trzeba go sprzedać. Małżeństwo niemal stanęło na ostrzu noża, ale finalnie quad sprzedany, kryzys zażegnany.  Czasami tak właśnie wyglądają realia. Kobiety kierują się bowiem bezpieczeństwem i rozsądkiem. A panowie? Krąży teoria, że rozwijają się do 7 roku życia. Potem ich zabawki jedynie rosną i drożeją. Warto jednak w tym szaleństwie szukać złotego środka. Wtedy można zachować nerwy, quada i związek.

Kobiety raczej nie kupują quadów. Ale samochody to już co innego. Zdecydowanie rzadziej decydujemy się na te szybkie, aczkolwiek  ciasne, do których wsiada się jak do zmywarki. Stawiamy na te wyższe, które skutecznie budują poczucie bezpieczeństwa. Statystyki zresztą nie kłamią, a dodatkowo potwierdza to mój przypadek. Ford Edge po raz drugi trafił w moje ręce. Tym razem mocniejszy i odziany w szaty ST-line. Zrobienie dobrego SUV-a nie jest łatwym zadaniem. Samochód przede wszystkim powinien dobrze się prowadzić, a przy tego typu gabarytach to nie lada zadanie. Testowany Ford Edge z wysokoprężnym silnikiem EcoBlue 2.0 oraz 8-biegową, automatyczna skrzynią biegów to 2 tony z minimalnym haczykiem. Masa jest zatem duża, ale i niemal 5 metrów długości nadwozia robi spore wrażenie. Do tego za sprawą pakietu ST-line stanęła przede mną wyjątkowo ładna bestia.

Ford Edge – w dużym ciele duży duch

Zasiadając za jego kierownicą kobieta może się poczuć niczym Calineczka. Samochód z zewnątrz jest ogromny i w środku wrażenia są podobne. Czerwone przeszycia oraz duet czarnej skóry z alcantarą to kolejny ślad pakietu ST-line. Kokpit nie odbiega zbytnio od tego, który widziałam w poprzedniej generacji. Ale tym razem pod maską siedzi nowy, mocniejszy, wysokoprężny, czterocylindrowy silnik bi-turbo o mocy 236 KM.  Maksymalny moment obrotowy to okrągłe 500 Nm. I to właśnie on jest odpowiedzialny za to, że ten tankowiec niemal zwija asfalt podczas ruszania. Kto śmie twierdzić, że tego typu samochód wieje nudą, ten powinien poprowadzić Forda Edge właśnie w najmocniejszej wersji silnikowej. Efekt jest tak niesamowity, że włączanie trybu Sport jest tutaj zbędne. Pójdę nawet o krok dalej twierdząc, że jest wręcz niewskazane. Po jego wyborze mocy bowiem nie przybywa (ja przynajmniej  tego nie odczułam), za to skrzynia robi się bardziej nerwowa. Zdecydowanie lepiej spisuje się w normalnym trybie. Mój podziw wzbudziła jej szybka i wręcz nienaganna praca. To zatem doskonały przykład, że nie tylko w segmencie premium potrafią zrobić wyśmienity automat.

Zawieszenie – mocna strona

W budowaniu zawieszenia Ford wyspecjalizował się w równie dużym stopniu, co Pan Grycan w lodach.  Po raz kolejny nie byłam rozczarowana. Fordem Edge można zatem przejechać przez plac budowy, a odczuć to jak przejażdżkę po żwirowej drodze. Zwłaszcza, że testowany egzemplarz został wyposażony w napęd na wszystkie 4 koła. Jak w każdym modelu, tak również i tu za zawieszenie to naprawdę duży plus. Podobnie jak zużycie paliwa na poziomie 9-10 litrów na każde 100 km. Tak długa lista zalet na końcu ma jednak swoją cenę. Testowana, bardzo bogata wersja w pakiecie ST-line z najmocniejszym silnikiem to sporo ponad 200 tyś. Jak u większości kobiet, tak również w moim przypadku przy tego typu zakupach do głosu dochodzi rozsądek. Jeżeli jednak miałabym decydować o jedynym aucie w domu, które ma służyć rodzinie na co dzień i od święta, to zdecydowanie postawiłabym na Forda Edge, tylko w nieco mniej dopasionej wersji.

Ford, Edge, SUV, największy SUV, rodzinne samochody, kobieta za kierownicą, blondynka w samochodzie, blog dla kobiet, kobiecy blog, blog dla kobiet o samochodach

Ford, Edge, SUV, największy SUV, rodzinne samochody, kobieta za kierownicą, blondynka w samochodzie, blog dla kobiet, kobiecy blog, blog dla kobiet o samochodach

Ford, Edge, SUV, największy SUV, rodzinne samochody, kobieta za kierownicą, blondynka w samochodzie, blog dla kobiet, kobiecy blog, blog dla kobiet o samochodach