W Portugalii byłam raz, ale z miejsca  straciłam dla niej głowę. Piękne plaże, świetni ludzie i to jedzenie – czysty obłęd. Kto nie wierzy, ten niech leci i spróbuje m.in. pasetis de nata, kremowych ciasteczek które wręcz urywają głowę. Z samochodami bywa podobnie – od czasu do czasu na rynek trafia model, o którym wiadomo, że z pewnością namiesza. Ja ostatnio właśnie taki miałam okazję testować.

A konkretnie mowa o Volvo S60. Wprawdzie zasila ono gamę Volvo od 2000 roku, ale  najnowsza odsłona w pewnych kwestiach dopiero przeciera szlaki. To bowiem pierwszy model Volvo, który będzie powstawał w pierwszej fabryce Volvo w  Stanach. Co więcej, to również pierwszy model Volvo, w którym nie będą montowane silniki typu diesel. Koncern już od dawna zapowiadał taki ruch i właśnie nadszedł moment, w którym zaczyna realizować swój plan.

Nie trzeba być automaniakiem aby kojarzyć samochody Volvo z rodziną i bezpieczeństwem. W tym przypadku wcale nie będzie inaczej bowiem w standardzie otrzymujemy kilka najnowszych systemów, które powstały po to, aby nas strzec przed wszelkim złem na drodze. Producent jednak podkreśla, że to pierwszy model Volvo z tak sportowym hartem ducha. Dobrą wiadomość stanowi pojemność bagażnika – ta bowiem zwiększyła się o 52 litry. Kto posiada rodzinę, ten z pewnością doceni.

Już na dzień dobry zaczyna się nie lada rozpusta bowiem to, co zazwyczaj słono kosztuje, tu dostajemy w standardzie. Producent doszedł do wniosku, że nie będzie się szczypać zatem wersji First Edition otrzymujemy: wersję R-Design lub Inscription bez dopłaty, 18-calowe  felgi i 8-biegowy automat, dwustrefową klimatyzację i pełne światła LED, nawigację i tempomat.  A także cały szereg wspomnianych asystentów i systemów bezpieczeństwa. Przyznajcie zatem sami, jest naprawdę dobrze. Ceny? Startują od 165 000 zł brutto za wersję z silnikiem T4 (190 KM). Za T5 (250 KM) należy położyć 178 650 zł a za T5 z napędem AWD 188 650 zł. Na tym jednak nie koniec bowiem pod koniec roku do oferty wkroczą silniki T6 AWD (310 KM) oraz hybrydowe T8 AWD (390 KM). Będzie zatem w czym wybierać i za silnikiem diesla raczej nie warto płakać.

Volvo S60 – no to jazda

Na pierwszych, polskich jazdach miałam przyjemność testować nowe Volvo S60 z benzynowym silnikiem T5. Podkreślam słowo „przyjemność” ponieważ ten samochód prowadzi się tak, jak lubię najbardziej. Wewnątrz panuje zatem cisza, jak w świątyni, automat zmienia biegi równie szybko i dyskretnie, co mrugnięcie oka, a fotele (moim zdaniem jedne z najlepszych, jakie oferuje rynek) przyjemnie otulają ciało mimo, że miałam do czynienia z wersją R-Design. Układ kierowniczy, jak to w przypadku Volvo, wybacza wiele. A to oznacza, że  najmniejszy ruch kierownicą wcale nie skutkuje zmianą pasa ruchu, jak to czasem bywa w samochodach ze sportowym pazurem.

To, co jednak w samochodach Volvo lubię najbardziej, to ten uśmiech Mona Lisy. Czyli zasiadam za kierownicą spokojnego, rodzinnego samochodu, w którym wystarczy na chwilę spuścić prędkościomierz z oka aby przeoczyć fakt, że oto mknę naprawdę zdrowo. W samochodach Volvo nie daje się bowiem odczuć nawet tych bardzo dużych prędkości. Do kabiny dociera dyskretny szum rozrywanego powietrza,  silnik na wysokich obrotach nie woła „dooość!” a kierownica nie zaczyna drżeć. Bardzo łatwo jest zatem przeoczyć tą dozwoloną granicę na naszych drogach. I właśnie za to uwielbiam Volvo.

Kto chociaż raz miał okazję poprowadzić Volvo nowej generacji, ten w S60 poczuje się jak w domu. Kabina pasażerska jest bowiem przeniesiona 1:1 z pozostałych modeli co bardzo mi ułatwiło obsługę wszelkich funkcji. W przeciągu jednego dnia skoczyłam tym samochodem do Łodzi, zjadłam pyszny obiad aby następnie wrócić do Warszawy. Kilometrów nawinęłam zatem sporo, ale po powrocie do domu nie przypominał mi o tym żaden frgment mojego ciała. W końcu fotele Volvo powstają przy współpracy z ortopedami. Czy zechcę wrócić za jego kierownicę? Bardzo. Podobnie jak do Portugalii.

Volvo, S60, nowe Volvo, sportowy samochód, Volvo test, kobiety za kierownicą, blondynka w samochodzie, blog o samochodach, kobiecy blog, blog dla kobiet, Volvo dla kobiet, kobiety na drodze, blondynka na drodze

Tekst: Anna Nazarowicz

Zdjęcia: Volvo Polska