To była kolejna wizyta kontrolna. Recepta, badania, standardowa procedura. A że mój lekarz jest bardzo mądrym gościem, to od kwestii ciała przeszliśmy do kwestii życia.  Zwrócił mi wtedy uwagę, że my kobiety często zamiast partnera,  poszukujemy księcia z bajki. No cóż, komedie romantyczne konsekwentnie zbierają swoje żniwo. Co postanowił z tym zrobić Lexus?

Życie z komedią romantyczna niewiele ma wspólnego. Związek dwójki dorosłych ludzi to zaciskanie zębów i kompromisy, które zdają się nie mieć końca. Są zatem cienie, ale są również i blaski. Tych ostatnich będzie tym więcej, im lepiej się dopasujecie. Na szczęście podczas kupna samochodu sprawa wygląda już zgoła inaczej. Tu możemy kręcić nosem do woli bo jeżeli ktoś ma się  dopasować, to raczej samochód do nas. Nasz codzienny środek transportu ma być zatem ładny, wygodny, bezpieczny i pakowny. Taki do tańca i do różańca w dosłownym tego słowa znaczeniu. Niektóre samochody pod kątem gabarytów przypominają bowiem salę weselną. A konkretnie to SUV-y czyli segment, który podbił nasz rynek równie skutecznie, co Justin Bieber światowe listy przebojów.

Kobiety lubią mieć wybór i Lexus dobrze o tym wie. Jego oferta tego typu samochodów składa się z 4 modeli. Są to: LX, RX, NX oraz ten najmniejszy i najnowszy zarazem, czyli testowany przeze mnie Lexus UX. Ja wiem, że niektórym w tych oznaczeniach trudno się połapać, zatem w telegraficznym skrócie:

Lexus LX – gabarytowo Teatr Narodowy. Jeżeli posiadasz rodzinę, zamiast psa zdecydowałaś się na zakup lwa i zarabiasz w sztabkach złota, to ten samochód jest właśnie dla Ciebie. Ogromne monstrum z równie potężną ceną ponad 600 tysięcy złotych. W Polsce planuje się sprzedaż na poziomie 50 sztuk rocznie.

Lexus RX –  rodzinny tur, osobisty ochroniarz, najlepszy przyjaciel. Duży może więcej i on jest tego najlepszym przykładem. Na rodzinne wypady nie znajdziesz lepszego.

Lexus NX – dla singielki lub dla pary która aspiruje po większą ilość współlokatorów. Bardzo fajny samochód który n dobre zagościł już na naszych drogach. Jego test do przeczytania tutaj.

Lexus UX – najświeższy potomek, testowany przez kilka ostatnich dni. To nadal nie jest mały samochód, ale ze względu na swoje gabaryty jest klasyfikowany jako crossover. I to właśnie jemu poświęcę dziś najwięcej uwagi.

Lexus, Lexus UX, Lexus test, UX test, hybryda, samochody hybrydowe, samochód hybrydowy test, samochody hybrydowe opinie, motoryzacyjny blog, blog o samochodach, kobiecy portal motoryzacyjny, o samochodach dla kobiet, samochody dla kobiet, lifestyle, kobiecy portal, portal dla kobiet

Rozwlekanie się na temat jego wyglądu pozwolę sobie pominąć. Jak wygląda Lexus UX każdy widzi. Ja już przywykłam do reakcji otoczenia na samochody tej marki. Zabawki sygnowane znaczkiem Lexus albo się kocha, albo nienawidzi. Ich wzornictwo jest bowiem dość kontrowersyjne, ale w mój gust trafia od samego początku. Zresztą moich sąsiadów również.

Do testu przypadła mi wersja hybrydowa, ale od razu zaznaczę, że producent oferuje również ten model w klasycznej wersji benzynowej. W obydwu przypadkach pod maską znajduje się dwulitrowy, benzynowy silnik wolnossący. Kto zatem do turbosprężarek podchodzi jak pies do jeża, to salon Toyoty czy też Lexusa jest słusznym kierunkiem.

Lexus UX – to, co warto wiedzieć

Jak wiadomo, hybryda to duet, który tworzy silnik benzynowy oraz elektryczny. Razem generują one moc 184 KM. Takie stado koni w przypadku modelu Lexus UX to nic dodać nic ująć. Wiem co mówię, ponieważ miałam okazję sprawdzić ten samochód zarówno w mieście jak również na autostradzie nawijając mu na licznik dodatkowe 1000 kilometrów. Szacunek dla konstruktorów za poprawienie pracy automatycznej, bezstopniowej skrzyni biegów. Konstrukcja owszem, trwała i niezawodna, ale przy mocniejszym depnięciu gazu robiło się głośno. Kto miał okazję poprowadzić ten wie, o czym mowa. Na chwilę obecną skrzynia działa wręcz idealnie.

Zawieszenie jest lekko utwardzone, co nie pozostaje bez znaczenia podczas pokonywania zakrętów. Aby jazda po nich dawała jeszcze więcej frajdy, Lexus UX zyskał najniżej zawieszony środek ciężkości w klasie. Jest naprawdę dobrze.

Oklaski za kabinę pasażerską. Pomijam jej wygląd ponieważ jest tutaj tak, jak na tą markę przystało: najlepsze materiały, świetne spasowanie a całość tworzy przepiękną kompozycję. Swoją drogą to właśnie w samochodach tej marki po raz pierwszy widziałam kabinę pasażerką wykończoną drewnem bambusa. Efekt jest grzechu wart. Do tego fotele są mistrzostwem świata a całość jest tak dobrze wyciszona, że jazda tym samochodem to prawdziwe spa dla uszu.

Nie zmienia się jedno: obsługa komputera pokładowego to wciąż dla mnie kostka Rubika. Prawdziwe centrum dowodzenia, w którym odnajduję się z trudem. Podobno wszystko można opanować do perfekcji, jeżeli tylko poświęci się na to 10 000 godzin. Jeżeli zatem otrzymam kolejny model Lexusa na nieco dłużej, to jest szansa, że komputer pokładowy przestanie być dla mnie zagadką.

Na deser kilka ważnych cyfr. Pierwsze dotyczą zużycia paliwa. W cyklu miejskim 5,7 litra, na autostradzie 7 litrów – to wyniki, które skutecznie przemawiają za zakupem japońskiej hybrydy. A skoro o zakupie mowa, to istotna jest również cena: 139 900 zł za wersję benzynową oraz 166 000 zł za hybrydę. Tanio nie jest, i nigdy nie było. Za piękne i solidne rzeczy zawsze trzeba płacić. A Lexus UX taką rzeczą jest bez cienia wątpliwości.

Lexus, Lexus UX, Lexus test, UX test, hybryda, samochody hybrydowe, samochód hybrydowy test, samochody hybrydowe opinie, motoryzacyjny blog, blog o samochodach, kobiecy portal motoryzacyjny, o samochodach dla kobiet, samochody dla kobiet, lifestyle, kobiecy portal, portal dla kobiet

Lexus, Lexus UX, Lexus test, UX test, hybryda, samochody hybrydowe, samochód hybrydowy test, samochody hybrydowe opinie, motoryzacyjny blog, blog o samochodach, kobiecy portal motoryzacyjny, o samochodach dla kobiet, samochody dla kobiet, lifestyle, kobiecy portal, portal dla kobiet