Wyglądasz w nim jak dziewczyna ruskiego gangstera. Dlatego mężczyźni z trudem, ale jednak odwracają wzrok. Nie doświadczysz machania, nie usłyszysz gwizdania, a na światłach nikt nie będzie chciał z Tobą rozmawiać. Jednym słowem Lexus LC500 odetnie Cię od świata niczym szczelny, złoty mur. Jeździłam nim przez kilka dni. Czy warto było czekać?

Na początek parę słów o kolorze nadwozia. W  tym temacie zdania są mocno podzielone. Dla jednych to hit, dla drugich kit, ale wiadomo, wszystko jest kwestią gustu. Kto raz go widział na drodze, po raz drugi szybko nie zobaczy. Lakier  powstał bowiem wyłącznie z myślą o limitowanej wersji, jaką jest testowany Lexus LC 500 Yellow Edition.

Nie kolor jednak, a kształty robią tu całą robotę. Lexus LC 500  jest bowiem lepiej wyrzeźbiony, niż Christiano Ronaldo. Całość stoi na 21-calowych, potężnych, kutych felgach. Koła w tym samochodzie są nie tylko bardzo duże, ale również bardzo szerokie. Efekt? Samochód sunie jak Pendolino po szynach.

Droga do jego wnętrza wiedzie przez ogromne drzwi. Patrząc na ich gabaryty odniosłam wrażenie, że zamiast wsiadać, równie dobrze mogłabym tu wbiec. Jej wygląd jest dosyć miłym zaskoczeniem bowiem ta, w przeciwieństwie do nadwozia, nie jest aż tak wyzywająca. Komputer pokładowy bez zmian – jest równie intuicyjny w obsłudze, co kostka Rubika. Ale to nic, w końcu najlepsze wciąż przede mną.

Jazda – taki ze mnie grzeczny drań

Po uruchomieniu silnika zaczyna się uwertura. Słyszysz to i już wiesz, że masz pod maską coś, czego jeszcze do tej pory nie miałaś. Czyli pięciolitrowe, wolnossące V8 będące gatunkiem na wymarciu. To monstrum generuje moc 464 KM oraz 530 Nm maksymalnego momentu obrotowego. Całość współpracuje z 10 stopniowym automatem i jest przenoszona na tylną oś. Słysząc takie parametry chwilę się zastanowisz, zanim ochoczo naciśniesz gaz.

Nie ukrywam, że mimo posiadanego doświadczenia Lexus LC500 przez pierwszą dobę wzbudzał we mnie strach. W końcu przy takiej mocy z napędem na tył samochód nie zna się na żartach. A jednak Lexus LC500 w końcu mnie przekonał, że w trybie Comfort jest bardzo grzecznym i dobrze wychowanym draniem. Sytuacja zapewne uległaby zmianie po przełączeniu go w tryb Sport, jednak pośrodku miejskiej dżungli zdrowy, kobiecy rozsądek wziął finalnie górę. Nie zmieniało to jednak faktu, że przy mocniejszym naciśnięciu gazu układ wydechowy ryczał w niebogłosy a ja kątem oka widziałam, jak sypią się liście z drzew.

Lexus, coupe, japońskie samochody, sportowe samochody, najpiękniejsze samochody, sportowy Lexus, sport, silniki V8, silniki wolnossące, japońskie silniki wolnossące, samochody z wolnossącym silnikiem, kobiecy blog, kobiecy portal motoryzacyjny, kobiece samochody, kobieta testuje samochody, samochody dla kobiet

Producent deklaruje, że Lexus LC500 dobiega do pierwszej setki w 4,7 sekundy. Całkiem nieźle jak na dwutonowego mięśniaka.  Zgadza się,  masa spora, mimo, że samochód stanowi mieszankę stali, aluminium i kompozytów (m.in. dach został wykonany z karbonu). A mimo to  w tym samochodzie zdecydowanie można poczuć moc. Do tego fotele są bajecznie wygodne (moim zdaniem najwygodniejsze, tuż obok Volvo), układ kierowniczy nie siłuje się z Tobą na rękę, a zawieszenie nie chce rozszczepić Ci kręgosłupa. Patrząc na to auto z boku być może trudno w to uwierzyć, ale jeżeli od czasu do czasu chcesz tutaj również odpocząć, to Lexus LC500 daje Ci taką możliwość. A wtedy zużycie paliwa w cyklu miejskim to ”skromne” 12 litrów na każde 100 kilometrów.

Nie ma róży bez kolców. Lexus LC500 ma zatem drobne minusy. Na tylnim fotelu (a są dwa) zasiądzie jedynie damska torebka, a w bagażniku miejsca jest tylko na skromną walizkę. Ceny? Zgodnie z informacją zawartą na stronie wersja hybrydowa (nie mogło jej zabraknąć) startuje od 537 000 zł zaś benzynowa od 569 000 zł. „Stary nie wiem co to za model, ale musi kosztować milion” –  relacjonował kumplowi  przez telefon sympatyczny jegomość, który nie zauważył, że stoję na parkingu tuż obok. Mało kto jednak na mieście zwraca na niego uwagę A przynajmniej ludzie dobrze udają.

Lexus, coupe, japońskie samochody, sportowe samochody, najpiękniejsze samochody, sportowy Lexus, sport, silniki V8, silniki wolnossące, japońskie silniki wolnossące, samochody z wolnossącym silnikiem, kobiecy blog, kobiecy portal motoryzacyjny, kobiece samochody, kobieta testuje samochody, samochody dla kobiet

Lexus, coupe, japońskie samochody, sportowe samochody, najpiękniejsze samochody, sportowy Lexus, sport, silniki V8, silniki wolnossące, japońskie silniki wolnossące, samochody z wolnossącym silnikiem, kobiecy blog, kobiecy portal motoryzacyjny, kobiece samochody, kobieta testuje samochody, samochody dla kobiet

Lexus, coupe, japońskie samochody, sportowe samochody, najpiękniejsze samochody, sportowy Lexus, sport, silniki V8, silniki wolnossące, japońskie silniki wolnossące, samochody z wolnossącym silnikiem, kobiecy blog, kobiecy portal motoryzacyjny, kobiece samochody, kobieta testuje samochody, samochody dla kobiet

Lexus, coupe, japońskie samochody, sportowe samochody, najpiękniejsze samochody, sportowy Lexus, sport, silniki V8, silniki wolnossące, japońskie silniki wolnossące, samochody z wolnossącym silnikiem, kobiecy blog, kobiecy portal motoryzacyjny, kobiece samochody, kobieta testuje samochody, samochody dla kobiet