Był rok 1955. Citroen DS ujrzał światło dzienne, a świat ogarnęła prawdziwa histeria. Fizycznie to był samochód, ale technicznie i stylistycznie – wrota do innej czasoprzestrzeni. Minęły długie lata. Francuski producent zdecydował się wskrzesić markę DS, która w tym roku obchodzi 60-te urodziny. Zapraszam wszystkich na urodzinową ucztę wrażeń.

W latach 50. przednie reflektory doświetlające zakręty czy hydropneumatyczne zawieszenie dostępne w Citroenie DS były jak lot człowieka na księżyc – nikt nawet nie śmiał o tym pomyśleć. To, co w XXI wieku producenci zaczynają wcielać w życie, 60 lat temu wykraczało poza wszelką wyobraźnię. Jednym słowem Citroen dokonał niemożliwego. Optymizm jednak szybko prysł – liczne usterki wymusiły na modelu zejście ze światowej  sceny. Zdaje się jednak, że francuski producent nie powiedział jeszcze ostatniego słowa. Mamy 2015 rok a ja trzymam w dłoni kluczyk do jubilata, którym jest Citroen DS4 z Edycji Limitowanej 1955.

Citroen, DS, modelka, urodziny, Warszawa, blondynka

Na początku warto zaznaczyć, że DS4 to nie tylko kolejny model ze stajni francuskiego producenta. To marka sama w sobie, która walczy o sympatię zamożniejszych klientów, chcących wyróżnić się z tłumu. Oferta składa się z trzech muszkieterów: DS3, DS4, DS5. Nasz bohater gabarytowo stoi pośrodku, ale już na pierwszy rzut oka jest znacznie wyższy niż jego większy brat DS5. Można powiedzieć, że wspiął się na palce, co z pewnością nie pozostanie bez znaczenia w pojedynku z niejednym „leżącym policjantem”. Ale przede wszystkim to jubileuszowa wersja. To właśnie dla niej został zarezerwowany granatowy kolor lakieru (garnitury w tym kolorze uchodzą za najbardziej eleganckie ) a znaczek na masce oraz felgach, mieni się kolorem złota. Zła wiadomość jest taka, że biżuteria w postaci tych złotych dodatków jest zarezerwowana wyłącznie dla urodzinowej wersji.

Wnętrze – nie mów do mnie „stary”

Kabina pasażerska niemalże w całości została skąpana w czerni. Dla przełamania mrocznego efektu do wnętrza wkradły się również elementy w szarym kolorze. Całość układa się w przyjemną dla oka kompozycję. Aby jednak gustownej elegancji stało się zadość, deska rozdzielcza została ozdobiona ornamentem, który widoczny jest również na lusterkach bocznych. Siedzenia są duże, mięsiste i bardzo komfortowe. Ich wypełnienie, niczym skład Coca Coli, powinien być najpilniej strzeżoną recepturą marki. Z tyłu nie mniej komfortowe warunki podróżowania będą mieć pozostali pasażerowie na pokładzie.

Citroen, DS, modelka, urodziny, Warszawa, blondynka

Pokuszę się o stwierdzenie, że kierownica jest nieco za duża. Mogłaby również nieco przybrać w obwodzie i leżeć w dłoniach równie przyjemnie, co ta obecna w najnowszych modelach marki Peugeot. Pomijając jednak ten drobiazg, całość wykończenia  sprawia bardzo dobre wrażenie.

Jazda – szczytowa forma

Na ładnych akcentach niespodzianki się nie kończą. Limitowana Edycja 1955 została również wyposażona w bogatą paletę silników (3 benzynowe i 4 diesle). Do testu przypadł nam egzemplarz uzbrojony w benzynową jednostkę PureTech o pojemności 1.2 i mocy 130 KM. Mocniejszym jest jedynie silnik THP (konstrukcja znana z samochodów Peugeot) o mocy 165 KM. Na szczycie tej piramidy mocy stoi wysokoprężny silnik o mocy 180 KM (i tu słychać nasze ciche westchnienie). Pocieszająca jest niska masa tego samochodu (1255 kg). Jest zatem szansa, że 130 koni w zupełności nam wystarczy.

Silnik pracuje niesłychanie cicho. Można wręcz powiedzieć, że spod maski dochodzi jedynie swego rodzaju szept. Na wyższych obrotach szept przeistacza się w nadal dyskretny, ale już pomruk. Kiedy obroty rosną, wraz z nimi rośnie zużycie paliwa. Niestety. Fanatyków mocy czeka nie lada rozczarowanie: 130 koni nie oderwie nas od ziemi. Emocje nie sięgną zenitu. Na szczęście nikt, kto zdecyduje się na zakup tego samochodu, nie będzie zaganiał wskazówki obrotomierza w okolice czerwonego pola. Nikt również nie będzie brutalnie deptał pedału gazu. Bo DS4 prowadzi się tak przyjemnie, że szkoda sobie psuć tę przyjemność. Ogromnym plusem tego samochodu jest jego zawieszenie. Samochód nie traci kontaktu z asfaltem nawet przy łukach ciasnych niczym kostium płetwonurka. Równie dobrze radzi sobie na wszelkich wybojach i nierównościach. Po prostu miastoodporny.  Listę zalet zamyka dźwignia 6-biegowej, manualnej skrzyni biegów. Jej skoki są przyjemnie krótkie, a przełożenia wskakują szybo i bardzo precyzyjnie.

Citroen, DS, modelka, urodziny, Warszawa, blondynka

Nasz werdykt

Jego ceny zaczynają się od 73 900 złotych. Za Limitowaną Edycję 1955 musimy zapłacić już 95 900 złotych. To bardzo duża suma pieniędzy ale luksus nie jest tani i nigdy taki nie był. Decydując się na wersję w nieco niższej cenie nadal otrzymujemy bardzo ładny samochód, pozbawiony jedynie kilku ozdobnych emblematów. Za to prowadzący się z przyjemną lekkością, doskonale trzymający się drogi. Czego zatem możemy życzyć marce DS. z okazji urodzin? Sukcesów, to na pewno. Ale także kolejnych 60 lat istnienia, w przeciągu których może pojawią się w ofercie kolejni muszkieterowie.

Ten artykuł możecie również przeczytać na stronie www.anywhere.pl Lotniskowej Platformy Medialnej .

Citroen, DS, modelka, urodziny, Warszawa, blondynka

Citroen, DS, modelka, urodziny, Warszawa, blondynka

Citroen, DS, modelka, urodziny, Warszawa, blondynka

Citroen, DS, modelka, urodziny, Warszawa, blondynka

P1120422-horz

Citroen, DS, modelka, urodziny, Warszawa, blondynka

Citroen, DS, modelka, urodziny, Warszawa, blondynka

P1120423

CAMERA

Tekst i zdjęcia: Anna Nazarowicz