Szacunek, w przypadku tych samochodów, to słowo klucz. McLaren może być bowiem niezapomnianą przygodą, lub smutną lekcją pokory, która pozostawi gorzki smak. Kilka dni temu salon McLaren Warszawa odwiedził jednak wyjątkowo trudny drań. Bardzo lekki, ultra szybki, a ilość egzemplarzy ograniczona do 350 sztuk. Poznajcie McLaren 620R.  

Od kiedy brytyjski wysłannik piekieł przybył do polskiej ziemi, McLaren dla nikogo z nas nie jest już tajemnicą. To samochody wytwarzane z karbonu w oparciu o technologię z Formuły 1. Co więcej, nie ma tu miejsca na luksusowe, zbędne frykasy bo liczy się niska masa nadwozia i duża moc. W efekcie tego powstają bolidy przeznaczone na cywilne drogi, które powietrze rozrywają na strzępy.

Egzemplarz, który niedawno odwiedził warszawski salon, to już jednak prawdziwy sztos. McLaren 670R wywodzi się bowiem z torowego 570S GT4 z tym, że w celu homologacji drogowej, nieco mu stępiono kły.

Są ciary

Na początek cyferki ponieważ w przypadku tego samochodu są one kluczowe. Pod maską bije podwójnie uturbione, benzynowe V8 o pojemności 3,8 litra. Generuje ono moc 620 KM oraz 620 Nm maksymalnego momentu obrotowego. Wartości te są przenoszone na tylną oś. Nie bez znaczenia pozostaje również masa samochodu. Ta, jak przystało na brytyjskiego producenta, jest tutaj niemal piórkowa – wynosi 1282 kg, dzięki czemu McLaren 620R rozpędza się do pierwszej setki w skromne 2,9 sekundy. Zdaję sobie sprawę, że pytanie o 200 km/h wręcz samo ciśnie się Wam na usta, więc zdradzam, że zabiera mu to jedynie 8,1 sekundy. Prędkościomierz zatrzymuje się gdzieś powyżej 320 km/h zatem ciary po prostu są gwarantowane.

Rycerz w karbonowej zbroi

O budowie słów kilka, bo wygląd tego kocura jest również godny uwagi.  McLaren 620R został uzbrojony w specjalnie opracowany pakiet aerodynamiczny, przeszczepiony z torowej odmiany, czyli 570S GT4. Jego znakiem rozpoznawczym jest potężne, regulowane skrzydło, które nie pełni jedynie walorów estetycznych, ale ma realny wpływ na osiągi tego auta. Przyjmuje ono trzy położenia i przy prędkości 250 km/h generuje nawet do 180 kg obciążenia na tylną oś. To nie jest zatem zbędne stroszenie piórek, ale realna i skuteczna broń.

Kto śmigał mocniejszym samochodem ten wie, że rozpędzić się to dopiero połowa sukcesu. Drugą jest skutecznie się zatrzymać. W przypadku McLaren 620R zadbają o to karbonowo ceramiczne hamulce. Zawieszenie jest tutaj w pełni regulowane i oferuje aż 32 warianty jego ustawień. Całość na  mocno odchudzonych i superlekkich felgach: 19 cali z przodu i 20 cali z tyłu.

Wnętrze? This is Sparta! Sportowe fotele na szkielecie z włókna węglowego oraz sportowe pasy szelkowe. Nie mogło też zabraknąć systemu telemetrii, który pozwala na porównywanie przebiegu poszczególnych okrążeni. Do tego sporo przyjemnej w dotyku alcantary i na tym koniec wszelkich słodkości. Kto potrzebuje do szczęścia klimatyzacji czy też systemu audio, może zamówić ich bezpłatny montaż. Produkcja samochodu jest ograniczona jedynie do 350 sztuk a każdy wart ponad 1,1 mln złotych. Będzie to zatem uczta, ale tylko dla wybranych.