• Mitsubishi Outlander – ostatni samuraj.

    Kupując dziś japońskie produkty, możemy być pewni, że wraz z nimi kupujemy święty spokój. Że prędzej skończy się ropa na Ziemi, niż japoński samochód po latach użytkowania  rozpadnie się na kawałki. I chociaż wiele firm z biegiem czasu traci rodowód sprzedając część siebie na światowym rynku, Mitsubishi  produkcji samochodów nie wypuszcza z rąk. Jaki jest tego efekt? Sprawdzałyśmy na przykładzie Mitsubishi Outlander.

  • MINI Cooper S czyli czego pragną kobiety?

    „Kobieta nigdy nie wie, czego chce, ale nie spocznie, dopóki celu nie osiągnie” mawiał Jean-Paul Sartre. Francuski noblista nie ukrywał, że płeć piękna to dla niego istny kosmos. Minęły lata ale od tamtej pory niewiele się zmieniło. Kobieca natura wciąż pozostaje równie tajemnicza, co wiek Krzysztofa Ibisza.  Wbrew pozorom zagadka jednak jest do rozwiązania, o czym doskonale świadczą samochody MINI.

  • Opel Karl – kto ma dzieci, ten ma…

    Mówi się, że prawdziwy mężczyzna musi w życiu zbudować dom, posadzić drzewo i spłodzić syna. Nie wiemy, czy Adam Opel posadził drzewo.  Historia niewiele również mówi o budowie domu. Za to zbudował rower (i to niejeden) oraz spłodził pięciu synów. Ci od rowerów woleli jednak budować samochody.

  • Volvo XC90 – Gwiezdne Wojny po szwedzku.

    Każdy z nas za młodu uczestniczył w szkolnej dyskotece. Wszyscy zazwyczaj szaleli na parkiecie i tylko pojedyńcze dzieciaki trzymały się w cieniu całej zabawy. O takich mówiło się, że „podpierają ścianę”. Volvo XC90 przez ostatnie 12 lat również nieśmiało podpierało ścianę podczas kiedy konkurencja wypuszczała na rynek kolejne propozycje. Aż przyszedł czas, że Volvo ruszyło do tańca…

  • Nissan X-Trail. Okres dojrzewania.

    Aniu, przecież on wygląda jak  Żuk – powiedział mój przyjaciel o drugiej generacji. Nic podobnego – walczyłam z nim, chociaż Marcin w temacie motoryzacji był dla mnie największym autorytetem. Sądziłam, że SUV taki musi być: surowy i szorstki w obyciu. Wcale nie musi – powiedział kilka lat później Nissan. Po czym dał mi kluczyki do trzeciej, najnowszej odsłony Nissana X-Trail. Czy  dałam się przekonać?

  • Opel Adam ROCKS – kusiciel.

    Wszystkim jest znana biblijna przypowieść, w której to Ewa skusiła Adama. Dziś następuje zmiana ról i to mały Opel Adam wystawia na pokuszenie. Na niejedną Ewę czeka ciężka próba, a i mężczyźni muszą mieć się na baczności. Bo jest nieduży, ale apetyt na sukces ma ogromny. A patrząc na wersję ROCKS niewykluczone, że jego głód szybko zostanie zaspokojony.

  • Ford C-Max – 3 kawałki tortu.

    Duże rodzinne samochody to półka, do której sięgamy kiedy mamy nóż na gardle. Kiedy kolejne dziecko w rodzinie stawia nas pod ścianą. Bo wtedy wszystko staje się za małe, za ciasne. Jednym słowem życie do wymiany. Pierwszą ofiarą zazwyczaj jest samochód. A wtedy sportowe coupe możemy sobie  trzymać na szafce obok łóżka.  Tylko czy życie musi być takie czarno-białe? Ford C-Max pokazuje, że…..

  • Ford Mustang test – czekałam na Ciebie całe swoje życie…

    To nie był tylko kolejny test. To było spotkanie z własnymi marzeniami. A przynajmniej nie znam innych słów, jakimi mogłabym określić swoją przygodę. Za kierownicą samochodu, który noszę w sercu od dziecka. Zawsze poza moim zasięgiem, dziś przez kilka dni do mojej dyspozycji. Radość tak duża, że z powodzeniem mogłabym nią wypełnić Wielki Kanion.  Ja jednak wolę podzielić się nią z Wami.

  • Isuzu D-MAX – słodki ciężar.

    Duże samochody są jak duże piersi: mają swoich przeciwników, mają również  pokaźne grono zapalonych miłośników. Co więcej, na tym podobieństwa wcale się nie kończą.  Do obrony powyższej teorii zamierzam użyć doświadczenia. Jako przedstawicielka płci żeńskiej o kobiecym biuście wiem całkiem sporo. A i z dużym samochodem w postaci Isuzu D-Max miałam okazję ostatnio poobcować. Wnioski?

  • BMW serii 1 – zasadzka.

    Pojawił się na rynku w 2004 roku. Miłośnicy marki byli niemniej wstrząśnięci niż martini, które zwykł pijać James Bond. Sukces w tym samochodzie widzieli nieliczni. Tymczasem mamy 2015 rok a taśmę produkcyjną opuścił dwumilionowy egzemplarz BMW serii 1. Najmniejszy z niemieckiego rodu wcale nie okazał się najsłabszym. Jak oni to zrobili?

  • Watykan za kierownicą.

    Na początku było bardzo skromnie, bo papież podróżował na lektyce dźwiganej przez 12 mężczyzn. Liczba ta bynajmniej nie była przypadkowa – miała symbolizować 12 apostołów.  W pewnym momencie  nie wiadomo czy górę wzięło człowieczeństwo, czy zamiłowanie do samochodów. Ważne, że w garażu Watykanu pojawiły się prawdziwe perły.

  • Volvo V40 Ocean Race – nie tylko dla wilków morskich.

    Obecnie to najmniejszy podopieczny w rodzinie Volvo, jednak projektanci nie poskąpili mu swojej uwagi. Volvo V40 jest pierwszym modelem w historii marki, w którym wprowadzono poduszkę powietrzną dla pieszych. Coraz ładniejszy i coraz bardziej bezpieczny – jakim jest towarzyszem w życiu codziennym?

  • Małe psy szczekają, duże nie muszą.

    Zaryzykuję teorię, że samochody jednak mają coś wspólnego z psami (obrońcy praw zwierząt nie bijcie mnie proszę). Różnią się wielkością i wyglądem, a do tego każdy z nich ma inny temperament. Dlatego energiczny Jack Russell Terrier kojarzy mi się z MINI, a patrząc na Fiata 500 widzę małego Yorka. Toyota Land Cruiser jest wielkim wilczurem. Jakim psem jest zatem Volvo V60 Cross Country?

  • Nie poznasz mnie.

    Patrzę na niego i nie wiem od czego zacząć. Bo niby znamy się już od dawna, ale odnoszę wrażenie jakbym widzę go po raz pierwszy. Stwierdzić że przeszedł operację plastyczną jest sporym nietaktem. Japoński ninja – Mitsubishi Outlander – narodził się na nowo. Ale czy „nowe” zawsze oznacza „lepsze”?