Tylko ludzie, którzy ryzykują, wiedzą jak daleko można dojść. A Mikołaj Kempa zaszedł dość wysoko. Ryzyko? Ogromne. Koszty? Zawsze za wysokie. Polski kierowca rajdowy startujący w Mitsubishi Lancer EVO, który na Estonii święci triumfy, opowiada m.in. o tym, dlaczego remont silnika w Fordzie Fiesta kosztuje 80 000 zł oraz jak powstaje Skoda Fabia za sumę 1 000 000 złotych.

Co ludzie lubią najbardziej w tym sporcie?

Nie czarujmy się: wypadki. Rozbite auto, jazda na limicie – to wzbudza największe zainteresowanie.

Jak zaczęła się Twoja przygoda z rajdami?

Jako młody chłopak miałem spory apetyt na prędkość, samochody i wszelkie ryzyko. Kolega zaprosił mnie na amatorskie zawody. Wiesz, taka jazda wokół komina. Ale ten jeden raz wystarczył, abym zaangażował się na całego. W 2004 roku zacząłem regularnie startować. Do dziś pamiętam te odcinki pomiędzy bunkrami. Moją pierwszą nagrodę również –  to były puzzle z Małyszem (hahaha). Zająłem wtedy 1 miejsce, klasa do 1300 cm3.

Co jest najtrudniejsze w byciu kierowcą rajdowym?

Ja nie jestem kierowcą tylko hobbystą uprawiającym rajdy samochodowe (śmiech). Najtrudniejsze niestety jest pozyskiwanie kasy. To bardzo drogi sport (przygotowanie samochodu, serwis) a przy tym trudny dla odbiorcy. Nie jest zatem łatwo o sponsorów. To dlatego, że w przeciwieństwie do piłki nożnej, którą można oglądać z poziomu ciepłego fotela, rajdy wymagają ogromnego poświęcenia ze strony kibica. Tam trzeba być niezależnie od aury i samopoczucia chociaż przez ostatnie 16 lat mojej przygodny mocno się to zmieniło. Dziś mamy nowe narzędzia, które pozwalają to nagrywać, emitować aby docierało to do szerszej grupy odbiorców. Nagrywasz telefonem po czym za chwilę wrzucasz do sieci i takie wideo zaczyna żyć.

To specyfika tylko naszego kraju czy ten sport wszędzie ma pod górkę?

Na Estonii, tam gdzie startuję, to jest sport narodowy. Wszyscy to oglądają. Tam rajdy stoją bardzo mocno. Wprawdzie nie jest to mekka rajdów (jest nią Finlandia) ale mają wielu swoich rodowitych mistrzów m.in. Estończyk Ott Tanak był Mistrzem Świata WRC w 2019 roku.

Czy rajdy wymagają formy fizycznej?

Nie ukrywam, że ćwiczę aby utrzymać chociaż minimum formy ponieważ walczymy z prawami fizyki, działają na nas przeciążenia zatem to nie jest lekki sport. Trzeba się namęczyć za tą kierownicą zwłaszcza że Mitsubishi Lancer EVO  IX, którym startuję, to bardzo analogowy samochód. Tu nie ma całej tej elektroniki, którą na co dzień producenci oferują w szybkich i luksusowych samochodach sportowych. Chodzę też na masaże, wzmacniam kręgosłup. Teraz zacząłem się wspinać, wróciłem do swojej pierwszej miłości jaką był ten sport.

Ile kilometrów pokonujesz na rajdzie?

Na rajdzie pokonujemy pomiędzy 100 a 200 km. Ale między odcinkami są jeszcze drogi dojazdowe zatem cały rajd to 600 km a nawet 800 km w ciągu dwóch dni. Do tego samochód do wygodnych nie należy fotele są twarde. Nie jest to łatwa zabawa.

Samochód – czym startujesz?

Dotychczas startowałem swoim samochodem (Mitsubishi Lancer EVO „Johny”) ale obecnie jest już wystawiony na sprzedaż. Nadszedł jego czas ponieważ chcę startować w wyższej kategorii a z tym wiąże się zmiana sprzętu. Obecnie interesuje mnie klasa R5 (chociaż to już bardzo droga sprawa) lub tzw. baby R5 czyli Fiesta Proto. Mitsubishi Lancer  Evo to jeżdżąca legenda ale technologicznie już nie nadąża za tym, co się teraz dzieje. Jest znacznie więcej elektroniki, Mitsubishi Lancer EVO ma nadwagę (200-250 kg w porównaniu z samochodami R5 albo Proto) ma starsze zawieszenie, gorsze hamulce.

Koszt takiego samochodu, o którym mówisz?

Używane R5 (R5 razy 5 hahah) to jest koszt 500-1mln. Mówimy o takich modelach jak Fiesta, Fabia, Polo, i20. Nowe to koszt 1 mln.

Gdzie zamawia się taki samochód?

To auta mające rodowody fabryczne. Tego nie buduje się na bazie cywilnego auta (tak jak Mitsubishi Lancer EVO) tylko zamawia się bezpośrednio przez dział sportowy danej marki. Taki samochód powstaje zatem na indywidualne zamówienie klienta.

Ile trwa przygotowanie takiego auta?

Zależy od fabryki ale trzeba zakładać kilka miesięcy. Podzespoły są gotowe ale wykonanie nadwozia trochę zabiera sporo czasu. Potem zaczyna się zabawa z utrzymaniem takiego samochodu.  Fiesta sam przegląd silnika musi mieć wykonany po 2000 km. Koszt? Uważaj: 80 000 zł. Ale nie jest to jedynie wymiana oleju czy też filtra, lecz jego generalny remont. Silnik się rozbiera na części, czyści każdą śrubkę aby mógł on pojechać kolejne 2000 km.

Drogo. A jak to wygląda w przypadku Twojego Mitsubishi EVO?

Silnik z EVO rozbieramy co 1500 km. Przegląd skrzyni biegów robimy co 800 km. Nie jest to jedynie moja fanaberia ale element, który zadecyduje czy rajd uda się dokończyć. Nie bez znaczenia pozostaje również zespół, który obsługuje taki samochód. Ja mam zespól z Estonii, Kaur Motorsport, który przygotowuje mi auto. Dzieje się tak ponieważ mój samochód „mieszka” w Estonii. Człowiek nadzorujący prace mechaników nad moim EVO, Egon Kaur, był Mistrzem i V-ce Mistrzem Estonii oraz był drugi w Akademii WRC.

Czy jest granica wiekowa?

Wszystko zależy od kondycji i zdrowia. W rajdzie Dakar często startują dużo starsi goście a robią mega wyniki. Ważny jest wysoki poziom koncentracji oraz szybkość reakcji. A tych z czasem wcale nie musi nam brakować. Sporo dobrego robi także doświadczenie. Kajto ma 41 lat (notabene Polak) a nadal jest w czołówce i walczy po raz kolejny w WRC3 o tytuł.

Jaki jest Twój cel, do którego dążysz w tym sporcie?

Moje marzenie to start w rajdzie w Finlandii. To taki „top of the top” bo tam rajdy są od pokoleń. Ale zwieńczeniem tej zabawy byłby sezon w Mistrzostwach Europy gdyż mam już za sobą kilkukrotny start w Mistrzostwach Europy. Fini lubują się w rajdach ponieważ mają doskonałe ukształtowanie terenu oraz olbrzymią powierzchnię, sporo dróg szutrowych. Tam tylko się bawić w ten sport. Podobnie zresztą jest w Estonii i to jest warunek organizowania dobrych rajdów.

Dużo czasu trzeba poświęcać na ten sport?

Nie jestem zawodowcem zatem nie poświęcam tyle czasu co oni. Kocham ten sport, nie ukrywam że raz dziennie jakiś onboard obejrzę. Tu spieszę z wyjaśnieniem – onboard czyli nagrania z kamerek zamontowanych na pokładzie samochodu rajdowego podczas przejazdu. Na co dzień jeżdżę autem sportowym BMW M2 które pozwala mi poćwiczyć trochę na torze. Mam też z kolegą na spółkę 18-letnie BMW 230 KM zeszperowane, wsadzony trzylitrowy silnik więc treningi uskuteczniamy również tym samochodem. Jest klatka, są fotele sportowe, tylny napęd – jest zabawa.

Gdzie wolisz się ścigać?

Poza granicami. Tu w Polsce zdecydowanie brakuje takich dróg szutrowych, na jakich odbywają się rajdy. Co nie zmienia faktu, że i tak to dobry pilot jest podstawą w tym sporcie. A dokładnie to 70% sukcesu.

Jaka jest rola tego pilota?

Robi opis trasy, wykonujemy testowy przejazd. Potem podczas rajdu musi wybić rytm, podać informacje w odpowiednim tempie, nie wpadać w panikę, nie wprowadzać nerwowej atmosfery. Kierowca to 15 % sukcesu samochód kolejne 10 %, przydaje się również szczęście. Trasa ma ponad 100 km i trudno się jej nauczyć na pamięć. Bez pilota ani rusz. Dobry pilot to podstawa tymczasem jego rola często jest spychana na margines. Mam pilota kozaka – Marcin Szeja. Człowiek z gór, 6-7 lat był w kadrze polski w snowboardzie. Bardzo pozytywnie mnie zaskoczył.

Najpiękniejszy moment to?

Fajnie kiedy ludzie zauważą, pochwalą że grubo pojechałeś, widowiskowo. Robię to bo lubię zatem pozytywny odbiór widzów jest tym, co mnie nakręca najmocniej.

Plany na 2021 rok?

Na razie mamy dość trudny czas przez pandemię więc trudno coś planować. Ale chciałbym zaliczyć 3 starty w Estonii z tym, że już za kierownicą nowego samochodu. Chciałbym również spróbować swoich sił tu w Polsce. Może Rajd Polski, ale to raczej w raczej 2022 roku. A skoro już o startach mowa, to chciałbym bardzo podziękować mojemu koledze. Marcin „Abram” Abramowski, bo o im właśnie mowa, umożliwił mi bogaty start bo jest moim większościowym sponsorem i to właśnie  dzięki niemu startuję. Marcin, dziękuję.

Fanpage: motorsport3city