Na początku ta postura bizona zawsze mnie onieśmiela. W miejskim buszu śmiga jednak zwinnie jak górska kozica. Mimo, że najnowsza generacja bryluje na rynku już od prawie 6 lat, nadal nie przestaje co niektórych zachwycać. W moje ręce trafiła już po raz kolejny, ale tym razem pod maską znalazło się to, czego jeszcze nie miałam okazji wypróbować: najmocniejszy, benzynowy silnik. Volvo XC90 T6 – piszę, jak jest.

Kiedy Volvo XC90 po raz pierwszy wjechało na bloga, pod maską biło najpopularniejsze, wysokoprężne serducho D5. Wprawdzie silniki diesla nie mają dobrej passy, ale wybierając kawalerkę na kołach, opinia publiczna schodzi na dalszy plan, a zużycie paliwa wysuwa się na pierwszy. Potem przyszła kolej na Volvo XC90 T8 Twin Engine, wszak hybryda oraz ekologia są tematem bardzo na czasie. Dziś nadeszła kolej na to, co lubię najbardziej. A tym jest silnik T6, czyli najmocniejsza benzyna.

Pod słowem „najmocniejsza” kryje się moc 320 KM oraz 400 Nm maksymalnego momentu obrotowego. Całość, jak to w przypadku Volvo, generuje dwulitrowy, czterocylindrowy silnik który, zdaniem wielu, jest za mały jak na tak duże auto i tak dużą moc. Downsizing jest niczym wyrwanie zęba – stało się, i trudno z tym dyskutować. Musimy zatem zaakceptować ten fakt, albo wybierać samochody na rynku wtórnym.

Audio – ciągnie wilka do Volvo

Na temat wyglądu zewnętrznego nie będę się rozwlekać, bo jak piękne jest Volvo XC90 T6 każdy widzi. Testowany egzemplarz dodatkowo wystroił się w pakiet R-Design w efekcie czego uciechę dla oka stanowią zmodyfikowane zderzaki oraz potężne, bo 22-calowe, koła. Te ostatnie to dodatkowo płatną opcja bowiem pakiet R-Design standardowo oferuje 20 cali. I patrząc z perspektywy niemal 7 dni spędzonych w tym samochodzie, dochodzę do wniosku, że wybór nieco mniejszej felgi, a co za tym idzie, wyższego profilu opony, to wcale nie jest  taki zły pomysł. 

We wnętrzu to, co najlepsze: karbon, kremowa skóra i genialne fotele. Jednak tym, czego nie znajdziesz u konkurencji, jest nagłośnienie. Specjalnie dla Volvo XC90 firma Bowers & Wilkins zaprojektowała system audio, który przekształca tego SUV-a w salę koncertową z prawdziwego zdarzenia. Słuchając Stinga odnosisz wrażenie, że facet tak naprawdę siedzi na fotelu obok. Audio to jedna z tych rzeczy, dla których tak chętnie do tego auta wracam. Co jeszcze?

Jazda – Jezioro Łabędzie

Po uruchomieniu silnika w kabinie pasażerskiej jest cicho jak w klasztorze. Zresztą po ruszeniu z miejsca niewiele się zmienia. To nie jest ani mały, ani tym bardziej lekki samochód. Ale podczas jazdy nawet przez chwilę tego nie odczujesz. Volvo XC90 T6 porusza się niczym szybowiec…no może z wyjątkiem tych momentów, kiedy 22-calowa felga spotyka się z jakąś studzienką, czy też inną nierównością, na drodze.  A ja z biegiem czasu coraz bardziej doceniam idealną ciszę. Benzynowy turbodałodwany silnik T6 bardzo dobrze sobie radzi z tą niemałą masą ( 2 tony) chociaż przy gwałtownym naciśnięciu gazu w celu ruszenia z miejsca odnoszę wrażenie, że automatyczna, 8-biegowa skrzynia biegów mogłaby reagować odrobinę szybciej. Bo płynność i szybkość zmiany kolejnych biegów jak najbardziej odbywa się na duży plus. 

Mówią, że kobieta zmienną jest i z Volvo XC90 jest podobnie. Samochód oferuje 5 trybów jazdy, z czego większość kierowców postawi zapewne na Dynamic lub Offroad. Wybór tego ostatniego niekoniecznie musi oznaczać kąpiel błotną limuzyną, której ceny (mowa o testowanej wersji T6 R-Design) startują od 315 430 zł. Raczej chęcią pokonania większych nierówności na drodze ponieważ wybór tego trybu skutkuje podniesieniem samochodu. Ja przyznaję się bez bicia, że nie korzystałam z żadnego. W trybie Comfort ten samochód prowadzi się tak przyjemnie, że innych wrażeń już nie szukam. Zużycie paliwa? Nietrudno się domyślić, że ponad 10 litrów w cyklu miejskim. Owszem, mimo, że do dyspozycji pozostaje 320 koni, to są wyciśnięte z dwulitrowego silnika nie wbijają w fotel niczym rollecoaster. Ale siedzisz w jednym z najwygodniejszych foteli na rynku, słuchasz muzyki sączącej się z obłędnie dobrego audio i wiesz, że już wciskać Cię nie musi.