Jest bez wątpienia bardziej amerykański niż sama Statua Wolności. Przednia szyba gabarytami przypomina tą z Malucha, a maskę zamyka się klipsami niczym słoik z Ikei. Z rarytasów musi wystarczyć klimatyzacja zaś na tylnej kanapie wygodnie rozgości się tylko moja torebka. Lata biegną a on jest jak Mick Jagger – nadal wzbudza silne emocje. Życie z nim to nie jest picie drinków z parasolką. Zapraszam na twardą szkołę w terenie z Jeep Wrangler.

Każdy z nas choć raz w życiu widział amerykański teledysk, w którym rozebrane, niczym kury do rosołu, blond kociaki mkną piaszczystą plażą z odsłoniętym dachem właśnie tym samochodem. To scena, która z pewnością sprzedała więcej Wranglerów, niż niejedna, doskonale zakrojona kampania reklamowa. I pomyśleć, że wbrew pozorom to nie jest byle zabawka, a dobrze wyszkolony żołnierz do zadań specjalnych. Jeep Wrangler to bowiem następca znanego z czasów drugiej wojny światowej Willys’a, którego potocznie nazywano jeepem. Misję miał tylko jedną: nie dać się zatrzymać.

 Szorstki brutal

Dziś mamy XXI wiek. Zasiadając za kierownicą dobrze wyposażonego samochodu możemy zatem liczyć na masaż pleców, podgrzewaną kierownicę i elektroniczne rozwiązania rodem z NASA. Ale nie w tym przypadku. Już na sam jego widok uśmiech mi się rozciąga od ucha do ucha. Skrócona, dwudrzwiowa wersja wygląda bowiem jak obietnica świetnej zabawy. Opony przypominają olbrzymie pączki z dziurką a przedni zderzak to dodatkowe kilkadziesiąt centymetrów z przodu samochodu. „Czujniki parkowania?” – roześmiał się pan z parku prasowego. I już wiedziałam, że to nie będzie zwykły test, to będzie rodeo. Samochód jest krótki, ale dosyć wysoki zaś drzwiczki symboliczne niczym w domku dla lalek. I w tym właśnie tkwi cała magia tego samochodu, której ciąg dalszy znajduje się wewnątrz.

Jeep, Wrangler, offroad, kobiecy test samochodu, najlepszy samochód dla kobiet, blog o samochodach, kobiecy blog, blog dla kobiet, blondynka za kierownicą, motoryzacja humor, śmieszne teksty, Anna Nazarowicz

W kabinie pasażerskiej wygodnie zajmą pozycję tylko dwie, i to niezbyt rosłe osoby, bo tylna kanapa jest skromną namiastką siedzenia. Kierowca ma do dyspozycji wyłącznie to, co niezbędne. A przynajmniej w mieście. Czyli kierownicę, klimatyzację, automatyczną skrzynię i gaz. Bo jeżeli ruszyć tym buldogiem w teren to okazuje się, że Jeep Wrangler wyposażony jest również w blokadę centralnego mechanizmu różnicowego oraz elektryczne rozłączenie przedniego stabilizatora. Jednym słowem co ma wisieć, nie utonie a Jeep Wrangler to już w szczególności, bo nawet w największym błocie ten samochód utrzyma się na powierzchni równie skutecznie, co boja. A jak poradzi sobie w mieście?

Od stacji benzynowej lepiej się nie oddalać

Nawet przy usilnych staraniach zejście poniżej 14 litrów jest po prostu niemożliwe. Wizyty na stacjach benzynowych będą więc stałym punktem programu. Kto zatem lubi jeść hot dogi może skutecznie powalczyć o kartę stałego klienta. Ale też jeszcze nie ma takich cudów w motoryzacji, żeby benzynowe, widlaste V6 o pojemności 3,6 litra zadowalało się mniejszą ilością paliwa. A właśnie takie serducho bije pod maską tego samochodu. Generuje ono moc 284 KM która skutecznie pozwala rozpędzić tego żubra, mimo że opór powietrza jest tutaj równie duży, co w przypadku pionowej ściany a po przekroczeniu 120 km/h człowiek przestaje słyszeć nawet własne myśli.

Jeep Wrangler to również samochód dosyć niepokorny. Odniosłam wrażenie, że na nic zdają się moje ruchy kierownicą, bo ten samochód i tak żyje swoim własnym życiem. Bardziej zatem niż na samej drodze, musiałam się skupić na utrzymaniu go w pasie ruchu. Lecz mimo to możesz nim pokonać Wisłę a na ciasnym parkingu okazuje się zaskakująco zwrotny. Istnieje również możliwość pozbycia się twardego dachu i czerpania radości z cabrio, jakich w naszym kraju mało. A wtedy ten samochód zrobi lepszą robotę na mieście niż niejedno, obrzydliwie drogie Ferrari. Jeżeli zatem szukasz zabawki równie wszechstronnej, co Leonardo Da Vinci, to Jeep Wrangler Rubicon jest jedynym słusznym wyborem. Bo jak mawiała Judy Garland: zawsze bądź pierwszorzędną wersją siebie, zamiast drugorzędną wersją kogoś innego. I ten rosomak właśnie taki jest.

Tekst: Anna Nazarowicz

Jeep, Wrangler, offroad, kobiecy test samochodu, najlepszy samochód dla kobiet, blog o samochodach, kobiecy blog, blog dla kobiet, blondynka za kierownicą, motoryzacja humor, śmieszne teksty, Anna Nazarowicz